Branża nie stoi w miejscu. Już od jakiegoś czasu jedną z osi „rywalizacji” staje się kamerka selfie. Precyzując, jej ulokowanie. Wiele firm ma na ten moduł swoje pomysły, ale to rozwiązanie od Oppo i Xiaomi może przyjąć się na rynku najlepiej.

Koniec notchy, dziurek czy łezek?

W chwili obecnej branża radzi sobie z kamerką selfie – w pewnym uproszczeniu – na trzy sposoby. Albo jest ona lokowana w łezce, czyli nieco bardziej ucywilizowanej wersji notcha, albo umieszcza się ją w dziurce, albo stawia na moduł, który wysuwa się z obudowy, niczym peryskop. Oczywiście, gdzieś w tle są jeszcze wszystkie te firmy, które po prostu lokują frontowy aparat na obudowie, nad ekranem, jak chociażby Sony, jednak tych „tradycjonalistów” nie ma na rynku już zbyt wielu.

Zobacz też: TOP 5 funkcjonalnych smartfonów z notchem

Dzisiejszy dzień przyniósł na tym polu pewnego rodzaju rewolucję. Mówiło się, że to Samsung pracuje nad technologią kamery ulokowanej „w ekranie”, która byłaby dla użytkownika niemal niewidoczna. A tu nagle, niespodzianka. Zaczęło się od Oppo, a po kilku godzinach przyszła odpowiedź od Xiaomi. Tym samym, wiemy już, że obie te firmy dysponują prototypową technologią, dzięki której problem z frontalną kamerą będzie mógł odejść do lamusa.

Oczywiście należy tu podkreślić, że mówimy o prototypach. Firmy zapewne muszą jeszcze uporać się z pewnymi ograniczeniami technicznymi, bowiem mówimy tu w pewnym sensie o rewolucji w branży. Mimo wszystko, dobrze wiedzieć, że Samsung ma co najmniej dwóch poważnych rywali. Taki mały wyścig na pewno producentom nie zaszkodzi, a w ostatecznym rozrachunku możemy na nim zyskać właśnie my – użytkownicy.

źródła: Oppo (Twitter), Alvin Tse (Twitter)

na zdjęciu głównym: Huawei Mate 20 Lite, fot: własne