Smartfony Apple, to w branży mobilnej takie trochę niedoścignione wzorce. Topowa wydajność, bardzo dobra specyfikacja techniczna czy legendarna już kultura pracy. Sporo robi też słynne logo, które kusi i umiejętnie ściąga uwagę. Dla wielu barierą nie do przejścia pozostaje relatywnie wysoka wycena urządzeń. A gdyby tak kupić nieco starszą wersję iTelefonu?

Apple iPhone 6s – specyfikacja techniczna i kultura pracy iOS

  • Ekran: 4,7 cala, pracujący w rozdzielczości 750 x 1334 px,
  • Procesor: Apple A9,
  • Pamięć RAM: 2 GB,
  • Ilość miejsca na pliki użytkownika: 32/64/128 GB ,
  • Bateria: 1715 mAh,
  • Aparat główny: 12 Mpix, f/2.2,
  • Kamerka selfie: 5 Mpix, f/2.2,
  • Łączność: Bluetooth 4.2, NFC, GPS, WiFi 802.11 a/b/g/n/ac z MIMO, LTE,
  • Waga: 139 gram,
  • System operacyjny: sprzęt debiutował z iOS 9, obecnie (po aktualizacji ręcznej) jest to iOS 12.

Wypada rozpocząć od legendarnej już wydajności urządzenia. Pamiętajcie, że iPhone 6s debiutował pod koniec 2015 roku, więc od 2018 roku dzieli go szmat czasu i kilka kolejnych generacji smartfonów Apple. Miło mi jednak zauważyć, że urządzenie niewiele straciło ze swojej płynności działania. Nadal jest to smartfon responsywny, zbierający się do realizowania poszczególnych poleceń użytkownika w akceptowalnym – żeby nie powiedzieć dobrym – czasie.

Urządzenie zwiedziło ze mną sporą część południowej Polski i korzystało się z niego po prostu dobrze. Czasem, sporadycznie, kiedy chciałem wykorzystać iPhone’a 6s jako nawigację GPS, pojawiały się spowolnienia lub opóźnienia w prezentowaniu obecnego położenia, jednak kluczowe jest tutaj słowo „sporadycznie”. W grach czy aplikacjach do obsługi mediów społecznościowych, problem nie występował.

Wypada mi więc pochwalić telefon. Nie dość, że Apple zaktualizowało je do najnowszej wersji swojego systemu operacyjnego, to jeszcze zrobiło to w taki sposób, że urządzenie sprzed trzech lat pracuje po prostu bardzo dobrze. O ile wcześniej podchodziłem do tej legendarnej jakości iOS’a z dużym dystansem, o tyle iPhone dał mi w tym ujęciu dość mocno do myślenia.

Wyświetlacz

4,7 cala przy rozdzielczości 750 x 1334 px raczej Was nie porwie. W erze wielkich urządzeń, którym bliżej jest do przekroczenia granicy 6 cali, iPhone 6s wygląda po prostu dziwnie i tak trochę… archaicznie. Nie sposób nie dostrzec też sporych ramek oraz dalekiego od ideału zagospodarowania frontowej tafli. Żeby nie być gołosłownym, podpowiem Wam teraz, że współczynnik screen-to-body ratio jest zbliżony do 66%. W 2018 roku to po prostu mało.

Apple iPhone 6S /fot: własne

Pochwalę kąty oraz jakość emitowanego obrazu. W tym ujęciu smartfon nie postarzał się zbyt mocno. Naturalnie, z marszu można kilka urządzeń, które w 2018 roku oferują lepszy wyświetlacz, jednak raz jeszcze odwołam się tutaj do daty rynkowego debiutu urządzenia. Jeśli wybaczycie urządzeniu spore ramki i niezbyt pokaźne gabaryty, powinniście być zadowoleni.

Bateria

1715 mAh w świecie konkurencyjnego systemu operacyjnego może wzbudzać jedynie śmiech na sali i politowanie. Ale powoli, wstrzymajcie się jeszcze z krytyką. Przypominam, że Apple samo zarządza swoim systemem i w zasadzie ma wpływ na każdy element urządzenia, wliczając w to baterię. Podczas trwających miesiąc testów, iTelefon zwykle radził sobie zadowalająco. Jeden dzień pracy był jak najbardziej możliwy do osiągnięcia.

SoT, czyli Screen-on-Time przeważnie pozwalał zbliżyć się do 6 godzin, choć – co oczywiste – w pracy pod obciążeniem, pasek naładowania akumulatora topniał w oczach. Jeśli jesteście osobami, które korzystają z urządzenia i dziesiątek aplikacji działających w tle, poddałbym pod rozważenie zakup drugiej ładowarki lub powerbanka. W każdym innym scenariuszu ten staruszek radzi sobie poprawnie.

Obudowa, jakość zastosowanych materiałów, skaner

Jest wzorowo. Świetnie po prostu w każdym możliwym wariancie. iPhone 6s oferuje Wam metalową, bardzo dobrze spasowaną obudowę, która zaskakuje swoją smukłością i naprawdę świetnym wyważeniem. Smartfon leży w dłoni pewnie, spokojnie zdołacie go także obsługiwać z wykorzystaniem tylko jednej dłoni.

Miłym smaczkiem jest obecność portu słuchawkowego. Aż się łezka w oku kręci. Trzeba tu przypomnieć, że kolejne generacje produktów od Apple odeszły od tego standardu. Jeśli jesteście muzycznymi konserwatystami, docenicie ten mały smaczek. Przypadło mi też do gustu rozmieszczenie klawiszy funkcyjnych, wliczając w to rozpoznawalny dla tego producenta suwak trybu „nie przeszkadzać”.

Nie chcąc zarysować urządzenia, zabezpieczyłem je zwykłym silikonowym case’m więc trudno mi tutaj zabrać głos o wytrzymałości zastosowanego przez Apple tworzywa. Odwołam się jednak do Waszej wyobraźni. Rynek akcesoriów dla iPhone’ów jest tak rozbudowany, że grzechem byłoby nie zaopatrzenie się w jakieś stylowe etui, które znacząco zwiększy Wasz komfort pracy z urządzeniem. Naturalnie najlepiej takie, które świetnie wyeksponuje logo. Jak szaleć, to szaleć 😉

Urządzenie oferuje „klikalny” skaner, który zgodnie z tradycją marki, ulokowany jest na froncie. W późniejszych generacjach Apple zaczęło eksperymentować z tym elementem urządzenia, zamieniając je w iPhone 7 na wklęsły, nie wymuszający charakterystycznego „kliknięcia” moduł. Wypada pokrótce stwierdzić, że skaner – jak na obecne realia – nie jest sprinterem, ale też zbyt mocno nie odstaje.

Apple iPhone 6S /fot: własne

Co jednak najważniejsze, jest to moduł precyzyjny i w miarę dokładny w działaniu. Bardzo spodobały mi się też smaczki, które producent powiązał w 6s z zabezpieczeniami biometrycznymi. Jak nie patrzeć, firma z Cupertino po prostu wychodzi naprzeciw swoim fanom. Urządzenie wspiera autoryzację w iStore z wykorzystaniem skanera. To o wiele bardziej intuicyjne niż ciągłe wpisywanie hasła.

W ostatecznym rozrachunku, nie sądzę, żeby komuś z Was przeszło przez myśl narzekanie na obudowę, lokację poszczególnych portów czy na skaner linii papilarnych. Wszystko działa tak, jak działać powinno, czyli dobrze.

Multimedia i aparat

Pojedynczy, ulokowany na dolnej ramce obudowy, głośnik zaprezentował się dobrze. Jest to układ donośny, który spokojnie poradzi sobie zarówno w usługach VOD jak i w grach, dostarczając Wam dźwięk całkiem wysokiej jakości. Wszyscy ci, którzy liczą na stereofonię, muszą obejść się smakiem, jednak z oczywistych względów trudno mi tutaj skarcić producenta. Na słuchawkach wszystko przebiega dobrze, nie zgłaszam tu w zasadzie żadnych uwag.

Na nieco szersze omówienie zasługuje natomiast 12-Mpix aparat główny. Jeśli gdzieś wychodzi wiek tego urządzenia, to właśnie tutaj, choć nie zrażajcie się jeszcze. Już wyjaśniam. Kluczową rolę odgrywa światło, które w 6s zamyka się w wartości f/2.2. Generalnie, im ten współczynnik jest niższy (obecnie wiele smartfonów oferuje f/1.7), tym fotki generowane przy gorszym świetle są jaśniejsze, w pewnym sensie, bardziej ostre.

Apple iPhone 6S /fot: własne

Jeśli wykonacie Waszym iTelefonem szereg zdjęć w ciągu dnia, kiedy warunki oświetleniowe będą poprawne lub dobre, iPhone 6s Was nie zawiedzie. Jednak im ciemniej, tym – niestety – gorzej. Widać, że oprogramowanie i tak staje na przysłowiowych uszach i dwoi się i troi, aby kontrolować zaszumienie. Bardzo to doceniam, jednak trzeba tu sobie wprost powiedzieć, że czasem zdjęcia wychodzą zbyt mocno przyciemnione.

Materiał rejestrowany z kamery selfie można zresztą opisać w niemal ten sam sposób. Podobała mi się natomiast aplikacja aparatu, która jest narzędziem bardzo intuicyjnym. Powinniście polubić też Apple’owską galerię zdjęć oraz kilka rozwiązań, jakie ona oferuje. Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie, czy w 2018 roku iPhone 6S spełni Wasze oczekiwania w ujęciu fotografii mobilnej. Myślę, że wielu z Was będzie całkiem zadowolonymi, jednak – jak wiecie – pierwsze skrzypce zdają się grać warunki oświetleniowe.

Podsumowanie

Apple iPhone 6s można kupić za kwotę zbliżoną do 1750 złotych. To dużo i mało jednocześnie. Wypada tu uczciwie przyznać, że w tej cenie można nabyć wiele ciekawych urządzeń, które pracują pod kontrolą konkurencyjnego ekosystemu. Jeśli jednak czytacie ten wpis, to zakładam, że najbardziej interesują Was smartfony z logo nadgryzionego jabłka i postanowiliście odpuścić sobie konkurencję, prawda?

Cóż. W takim układzie, odpowiem tutaj dość przewrotnie. Tak, iPhone 6S jest telefonem starym. Tak, jego aparat to już nie „top of the top”. I wreszcie, tak po raz trzeci: jest to po prostu maluszek, trudno inaczej scharakteryzować 4,7-calowy ekran pod koniec 2018 roku. Czy jest to jednak wada czy zaleta? Cóż, odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.

Apple iPhone 6S /fot: własne

Pochwalę niesamowitą, zdecydowanie wartą naśladowania politykę aktualizacji. To niesamowite, że trzyletni smartfon dostaje iOS’a 12 w tym samym czasie, co najnowsze, tegoroczne iTelefony. Co jeszcze lepsze, ten system działa płynnie i wcale nie widać po urządzeniu tego, że debiutowało na rynku kilka lat temu. Inżynierom od Apple należy się za to owacja na stojąco. 

Jeśli upieracie się na iPhone’a, który ma nie wydrenować Waszego budżetu, to w mojej opinii, można rozważyć tę opcję. Uczciwie jednak przyznam, że na Waszym miejscu rozważyłbym dozbieranie brakującej kwoty do iPhone’a 7. Sporą różnicę może tu zrobić zwłaszcza stereofonia oraz znacząco poprawiony aparat ze światłem f/1.8. Cena nie poraża, bowiem urządzenie można kupić nawet za kwotę zbliżoną do 2100 PLN.

Jeśli jednak dwie przytoczone przeze mnie cechy Was nie zainteresowały, jeśli nie możecie pozwolić sobie na dozbieranie paruset złotych, a upieracie się przy smartfonie od Apple, to myślę, że iPhone 6s spełni oczekiwania wielu spośród Was.