Pamiętacie, jak niektóre smartfony wyróżniały się fizycznymi przyciskami ulokowanymi pod ekranem? Wiele wskazuje na to, że ich era już minęła, jednak czasem nasuwa mi się jedno pytanie: czy to aby na pewno dobrze?

Słowem wstępu…

Ach, iPhone. Nie da się nie zauważyć, że zarówno ta moda, jak i cała dalsza ewolucja urządzeń z logo Apple przyczyniła się do tego, co przez pewien czas prezentowali inni producenci. Steve Jobs i jego zespół odwalili kawał świetnej roboty, bowiem iTelefony niemal od samego początku sprawiły, że przycisk Home nie tylko był ładnie wyglądającym bajerem, ale też cechował się dużą funkcjonalnością. W pewnym sensie był to wręcz taki pradziadek gestów ekranowych.

Swoje dorzucił też Samsung. Ichniejszy przycisk, który poznałem wraz z Galaxy S i9000, także dawał pewien potencjał. Co ważne, kiedyś też w ogóle nie przeszkadzało mi to, że zajmuje on nieco miejsca pod ekranem. Zresztą, producent z Korei Południowej przez długi czas rozwijał tę funkcję, a przez pewien czas z tym przyciskiem zintegrowany był nawet skaner linii papilarnych. Z tych nieco nowszych konstrukcji, aż ciśnie się na usta Motorola Moto G6 – telefon, który niby miał ten przycisk pod ekranem, ale tak jakby go nie miał.

Motka wymyśliła sobie, że – owszem – odchudzi tę strefę, jednak nie zrezygnuje z niej w pełni. I tak, użytkownicy dostali nie tyle co przycisk, ale bardziej skaner linii papilarnych z funkcją zbliżoną do gładzika i malutkiego ekranu gestów. Jako, że ta Motorola wciąż jest u mnie w domu w użyciu, po latach mogę Was zapewnić, że patent działa dobrze i skutecznie wywiązuje się z powierzonej mu roli, jaką jest zarówno bezpieczeństwo, jak i nieco bardziej dynamiczna nawigacja po telefonie.

Zrezygnowało Apple, zrezygnowali wszyscy

„Pan daje, Pan zabiera”. W poprzednim akapicie pisałem Wam, jak Apple wprowadziło tę funkcję, a teraz muszę rozpocząć od tego, że wraz  iPhone’m X, firma ostatecznie pożegnała to narzędzie. Czy to dobrze czy źle? Tu zdania będą podzielone. Znam wiele osób, które cały czas noszą w kieszeni iPhone’a 8 czy wersję z Plusem, bo twierdzą, że to „ostatni prawdziwy iPhone”. Dyskusja o tym, że Xs czy nawet XR to godni następcy, nie mają większego sensu.

Widać więc dość wyraźnie, że nawet w kilka lat po tej zmianie, sceptyków wciąż można odnaleźć. Mało tego, bez większego trudu. Warto jednak odnotować, że konkurencja nie kazała czekać swoim klientom zbyt długo. Dziś trudno nie tylko wskazać nowy telefon z fizycznym przyciskiem Home, ale i taki, który nie wspierałby gestów. Taki podział bardzo mocno podkręca samo Google. Już od Androida 9 gesty stały się dojrzałe i przemyślane, efektem czego podział na trzy przyciski ekranowe stał się w dużej mierze zbędny.

Na szczęście, dla „sceptyków”, jak ja, wciąż pozostają nakładki systemowe. Czy to Samsung, Huawei czy Xiaomi wciąż pozwalają włączyć charakterystyczne menu „wstecz + Home + aplikacje tła”. I szczerze mówiąc, to dla mnie świetna wiadomość. Tak się bowiem składa, że – mimo wielu prób – wciąż nie mogę przestawić się na nawigację gestami. Jest też z nią taki problem, że angażuje ona o wiele więcej uwagi niż fizyczne przyciski, więc użycie jej – na przykład gdy idziemy do pracy – angażuje o wiele więcej naszych zmysłów.

Co po gestach?

Wydaje mi się, że w chwili obecnej zmiany zaszły już za daleko, aby nagle cudownie powrócić do fizycznego przycisku pod ekranem. Pokochaliśmy te wielkie patelnie, które niemal nie mają ramek, a kuszą 90-Hz odświeżaniem, ekranem OLED czy wysoką rozdzielczością. Warto jednak zadać sobie kluczowe pytanie: jako, że gesty wzbudzają wiele emocji i nie są usystematyzowane, co w zamian?

Niby były eksperymenty z nawigacją z wykorzystaniem naszego wzroku. Pojawiły się też pierwsze próby czytania ruchów naszych dłoni, gdy te nie mają kontaktu z wyświetlaczem. Wspólnym mianownikiem jest jednak to, że oba te rozwiązania są dalekie od ideału. Tym samym, fizyczny przycisk Start/Home w oczach wielu osób wciąż nie ma godnego następcy. A to z kolei sprawia, że na rynku tworzy się pewna nisza. Ciekawi mnie, jaka technologia z tej niszy wyjdzie i kto ją pierwszy zaimplementuje 😉