Cztery aparaty z tyłu, to wcale nie za dużo. Tak zdaje się twierdzić Lenovo


Lenovo Z5 Pro stale zaskarbia sobie coraz to więcej mojej uwagi. Smartfon, który z początku zdawał się być po prostu nieźle uzbrojonym średniakiem coraz to bardziej skręca w stronę urządzenia, które chce być czymś więcej niż kolejnym prostokątem z wyświetlaczem i niezłymi aparatami głównymi.


Czy aparaty zrobią różnicę?

Lenovo Z5 Pro początkowo zdawał się być tylko i wyłącznie sliderem, czyli smartfonem z wysuwanym ekranem, który skrywa w sobie frontową kamerę do zdjęć selfie. Okazuje się jednak, że tylna ściana urządzenia zapowiada się jednak równie interesująco. Chodzi o zastosowanie aż poczwórnej matrycy głównej. Jeśli myśleliście, że trzy aparaty to dużo, to Lenovo wznosi się tutaj na jeszcze wyższy poziom.

Jak można zobaczyć na miniaturce, kwartet odpowiedzialny za fotografię mobilną współpracuje z pojedynczą diodą doświetlającą. Wydaje się, że zasadnym staje się pytanie, czy producentowi uda się przekuć taką ilość matryc na zadowalającą, żeby nie powiedzieć doskonałą, jakość zdjęć. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że Lenovo jak i konkurencyjne firmy szukają sposobu na to, aby wyróżnić się na tle konkurencji, jednak wydaje mi się, że poczwórny układ główny musi zaoferować naprawdę coś ekstra.

Lenovo Z5 Pro /fot za: gsmarena.com

W każdej innej sytuacji będzie to po prostu ciekawa wariacja, eksperyment, który może spalić na panewce. Kibicuję Lenovo i bardzo bym chciał, aby firma z Chin pokazała pazur i aby Z5 Pro realnie wyróżniał się na tle konkurencji. Czy te nadzieje się spełnią? Odpowiedź na to pytanie powinniśmy poznać w ostatnim kwartale roku.

źródło: gsmarena.com

na zdjęciu głównym: Lenovo A5 ; fot: producenta