Dwóch dużych operatorów w Polsce zdecydowało się na usługę abonamentu w modelu subskrypcyjnym. Wyścig rozpoczął Play, a wyzwanie przyjęła sieć Orange. Sprawdziłem obie te usługi, jednak gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, czy subskrypcja to przyszłość, musiałbym się długo zastanowić.

Rozpoczynając…

Do 2018 roku rynek był skonstruowany według bardzo prostego schematu. Lwią część oferty stanowiły oferty abonamentowe lub tak zwane usługi przedpłacone. Wiadomo, trzeba zasilić konto raz na jakiś czas, aby cieszyć się z możliwości surfowania po sieci, telefonowania czy pisania SMS-ów. Jeśli nie chciałeś wiązać się kontraktem, wybierałeś usługę „na kartę”. Nie było żadnej wielkiej filozofii.

Gdybyście jakiś czas temu zapytali mnie o to, co myślę o takim podziale, uznałbym go za tak mocno ugruntowany na rynku, że w zasadzie jego zmiana, „ruszenie” określiłbym mianem porywania się z motyką na słońce. Cóż, rynek lubi zaskakiwać. Nawet tych czujnych obserwatorów, za jakiego nieskromnie się uważam. Oferta subskrypcyjna, jaką w chwili obecnej oferuje dwóch wielkich operatorów w Polsce, to pewnego rodzaju hybryda, która jednocześnie nie podkopuje ani ofert przedpłaconych, ani klientów abonamentowych.

Zasadnym jest więc pytanie o to, kto jest głównym adresatem tego typu usługi. Mimo prób przeanalizowania rynku, nie znalazłem na to pytanie precyzyjnej odpowiedzi. Wydaje mi się, że operatorzy chcieli zbudować dużą społeczność wokół wszystkich tych, którzy w dużej mierze przestawili się już na funkcjonowanie w sieci. Myliłby się jednak każdy, kto w ciemno założyłby, że bycie On-Line o niemal każdej porze dnia i nocy to same plusy. Z moich doświadczeń wynika dość jednoznacznie, że czasem jednak przydałby się kontakt z drugim człowiekiem. Chociażby na infolinii, gdy chcemy zapytać o jakąś sprawę związaną z naszą usługą.

Wyróżniki

Głównym wyróżnikiem obu ofert jest to, że są one do bólu wirtualne. Dzwoniłem na infolinię obu operatorów z pytaniami czy to o Flexa czy Play Next i zawsze dostawałem tę samą lub bardzo podobną odpowiedź. O szczegóły związane z tą ofertą proszę pytać w aplikacji na czacie, to usługa internetowa. Jest to fajne, gdy macie dużo czasu oraz pełen dostęp do sieci. Zaręczam, że gdy trzeba coś załatwić na już, gdy chcecie połączyć się z konsultantem jadąc autem, przez zestaw głośnomówiący… no cóż, wtedy nie jest już tak wesoło.

Trzeba zjechać na pobocze, zadać pytanie w aplikacji i czekać na odpowiedź. Ta zwykle przychodzi szybko, jednak nie określiłbym czasu otrzymania interesujących mnie danych słowami „od razu”. Kiedy więc jesteście w trasie i usłyszycie dźwięk powiadomienia o odpowiedzi od konsultanta, znów trzeba szukać pobocza, zjechać na nie, odpisać i cała zabawa zaczyna się od nowa. Jasne, są takie tematy, kiedy problem udaje się rozwiązać szybko, jednak w sytuacjach podbramkowych ten brak niejako fizycznego, słuchowego kontaktu z kimś po drugiej stronie słuchawki jest nieco dziwny.

No, ale to usługa internetowa, więc każdy wiedział na co się pisze. Zmierzam do tego, że po prostu trudno przestawić swoje trybiki na sieciowość w tak zaawansowanym wydaniu. A nawet, gdy my już się na nią przestawimy, to musimy liczyć się z tym, że otoczenie już niekoniecznie. Wydaje mi się, że tego typu usługa to przyszłość, jednak wymaga ona pewnych daleko idących usprawnień. Skoro ci konsultanci i tak tam siedzą i czekają na nasze pytania, to dlaczego nie poszerzyć aplikacji o rozmowy wideo lub choćby VoIP?

Jest tanio, naprawdę

Urzekły mnie ceny. O ile wcześniej za naprawdę dużą paczkę internetu musiałem płacić sporo złotówek, o tyle teraz zamykam się w kwocie, która nie przekracza 50 złotych. Żeby dobrze uzmysłowić Wam realną oszczędność, to około 1/3 kwoty jaką płaciłem jako klient abonamentowy. A miałem naprawdę wypasiony abonament z wieloma gratisami. Jeśli na pierwszym miejscu przedkładacie oszczędność pieniędzy, abonament w formie subskrypcji będzie dla Was jak znalazł.

Pamiętajcie też o tym, że w ramach obu usług możemy szybko dokupić dedykowane pakiety i paczki danych. Jasne, wymaga to dostępu do sieci („usługa internetowa” w czystej formie 🙂 ) jednak z tym nie powinno być dużego problemu. Ceny uznaję za atrakcyjne. Co ważne, można też wybrać ofertę, gdzie będziemy mieli pewną ilość minut do wykorzystania na zagranicę. Jeśli dużo podróżujecie, gorąco rekomenduję Wam zatroszczyć się o ten szczegół przed wyjazdem. Dla własnego komfortu i bezpieczeństwa.

Staram się Wam w ten sposób uzmysłowić jedną rzecz. Niska cena oznacza też to, że to my, użytkownicy, sami musimy troszczyć się o część roboty, którą wcześniej wykonywali za nas konsultanci. Jeśli gdzieś widać to, skąd wzięła się tak niska kwota, to w mojej subiektywnej opinii, właśnie w tym miejscu.

…a zatem…

Czy subskrypcja wygryzie abonament? Mimo mojego wielkiego entuzjazmu i sympatii dla modelu subskrypcyjnego, nie sądzę. Oczywiście, niska cena w połączeniu z imponującymi paczkami danych i ciekawymi promocjami na pewno znajdzie sobie na rynku wielu zwolenników, jednak byłbym sceptyczny co do zastąpienia tego typu ofertą abonamentów, choćby tych najtańszych. Idealny prykład na potwierdzenie tej tezy znalazłem w rodzinie.

Tak się złożyło, że dwie bliskie mi osoby niedawno mogły zrezygnować z abonamentu. Wykonali swoje dwuletnie zobowiązania i bez żadnego „ale” mogli przejść czy to Play Next czy do Orange Flex. Świat stał otworem. Cena kusiła, wiadomo. Gdy jednak zapoznałem ich z materiałami informacyjnymi i tym, na czym polega ta cała internetowość, odpuścili. Wybrali tańsze abonamenty, bo nie chcieli podawać takich danych, jak numer karty płatniczej czy komunikować się z kimś przez czat.

To usługa dla młodych. Albo dla osób w średnim wieku, które w porę nauczyły korzystać się z dobrodziejstw internetu na nieco wyższym poziomie niż lajkowanie zdjęć w serwisach społecznościowych. Wydaje mi się, że pewnego rodzaju testem dla tego typu usług będzie to, czy pozostali dwaj operatorzy włączą się do walki czy odpuszczą, powiedzą pas. Jeśli T-Mobile i Plus przedstawią swoje kontroferty, to może być bardzo ciekawie. Jeśli jednak Next i Flex będą jedynymi opcjami tego typu, to raczej utwierdzi mnie to w przekonaniu, że korzystam z oferty, która jest świetną i funkcjonalną ciekawostką. I raczej tą ciekawostką pozostanie.

zdjęcie główne: Pixabay