Motorola już od dłuższego czasu przekonuje mnie do siebie coraz to lepszymi urządzeniami. Zaczęło się od rodziny G6 i w zasadzie każdy kolejny telefon tej firmy jest wielkim krokiem naprzód. Czy Motorola One Vision również wpisze się w ten nurt?

1299 złotych brzmi jak promocja

Trzeba oddać producentowi, że nie przeszarżował z wyceną. To spory atut, bowiem – czy tego chcemy czy nie – wiele osób w Polsce wciąż na pierwszym miejscu patrzy na cenę urządzeń. Tutaj dostajemy naprawdę korzystną wycenę, jednak co równie ważne, firma stworzyła po prostu urządzenie prześliczne, które od razu zapada w pamięć. Na pierwsze miejsce wysuwa się ekran wykonany w formacie 21:9, który ma przekątną 6,3 cala i pracuje w rozdzielczości Full HD+. Motka używa tu nazewnictwa CinemaVision.

Pozostałe cechy specyfikacji technicznej wyglądają następująco:

  • Pamięć RAM: 4 GB,
  • Pamięć na pliki użytkownika: 128 GB,
  • Procesor: Exynos 9609 (układ 8-rdzeniowy o taktowaniu 2.2 GHz),
  • Grafika: Mali G72 MP3,
  • Obsługa kart microSD: tak, do 256 GB,
  • System operacyjny: Android Pie zgodny z certyfikacją Android One,
  • Akumulator: 3500 mAh wraz z załączoną do zestawu szybką ładowarką 15 W,
  • Aparat: 48 Mpix z OIS i f/1.7 + 5 Mpix (wielkość piksela: 1,6 µm, technologia Quad Pixel. Wyjściowe zdjęcia w rozdzielczości 12 Mpix),
  • Kamerka selfie: 25 Mpix (f/2.0),
  • NFC: tak.

Nie sposób nie zauważyć też charakterystycznej „dziurki” w ekranie. Producent ulokował ją w lewym górnym rogu, co w pewnym sensie dość mocno nawiązuje do efektu, jaki osiągnął Samsung w rodzinie Galaxy S10. Trudno ocenić tu jednoznacznie, czy Motorola obrała właściwą drogę. Wydaje się, że taką decyzję najlepiej skomentują klienci, którzy albo kupią Moto One Vision, albo nie. Jeśli zdecydujecie się ją nabyć, to sprzedaż rusza już jutro. Urządzenie będzie dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych: brązowej oraz szafirowej.

źródło: informacja prasowa, opr. własne