Debiutuje Pocophone F1, czyli „flagowiec za grosze”


Poco, to submarka Xiaomi. Chiński producent doszedł najwyraźniej do wniosku, że opłaca mu się powołać do życia osobną firmę, która ma wypełnić pewną niszę w globalnym rynku. A pierwszym produktem, który występuje pod szyldem firmy-córki jest Pocophone F1, który oferuje nadspodziewanie wiele.


Pocophone F1 – specyfikacja techniczna

  • Ekran: 6,18 cala, w formacie 18,7:9, w rozdzielczości Full HD+ z Gorilla Glass
  • Procesor: Snapdragon 845,
  • Układ graficzny: Adreno 630,
  • Pamięć RAM: 6 GB,
  • Pamięć na pliki użytkownika: 64/128 GB + SD,
  • Aparat główny: 12 Mpx ze światłem F/1,9 + 5 Mpx,
  • Kamerka selfie: 20 Mpx ze światłem F/2.0,
  • DualSIM,
  • System operacyjny: Android 8.1 Oreo + MIUI 9.6,
  • Bateria: 4000 mAh z szybkim ładowaniem (QC 3.0).

Pocophone F1 – na co można liczyć?

Przede wszystkim, na oficjalną polską dystrybucję. Mało tego, wraz z premierą omawianego smartfona, poznaliśmy ceny. Te – nawet na tle bardzo tanich flagowców kilku szanowanych firm – są po prostu śmiesznie niskie. Konfiguracja z 6 GB RAM i 64 GB na Wasze pliki kosztuje 1499 złotych, a o dwie stówki więcej przyjdzie Wam zapłacić za wersję ze 128 GB pamięci wbudowanej. Brzmi wręcz jak promocja, prawda?

Smartfon będzie dostępny w Polsce w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej oraz niebieskiej. Najciekawiej jednak robi się, gdy spojrzymy na tworzywo, z jakiego wykonana jest tylna ściana obudowy. Metal? Szkło? Nic z tych rzeczy. Ot, zwykły poliwęglan, który dla wielu osób i tak będzie utożsamiany zwłaszcza z plastikiem. Tym samym, który w nieznanych okolicznościach zaginął na rynku flagowców kilka dobrych lat temu.

Pocophone F1 /Fot: producenta

Moim zdaniem, to świetna decyzja. Jakby nie patrzeć, wymiana plastikowych plecków nie powinna zbyt mocno obciążać Waszych portfeli, czego o obudowach metalowych, a tym bardziej szklanych, nie można niestety powiedzieć.

Dużą innowacją jest też zaawansowany system chłodzenia cieczą. Mało firm stosuje tę technologię, a tu proszę. Dość niespodziewanie pojawia się ona w urządzeniu za ~1500 złotych. Przywołana ciecz ma utrzymywać stałą, relatywnie niską temperaturę urządzenia nawet podczas dłuższej pracy pod obciążeniem. Patrząc na topową specyfikację techniczną oraz potencjał, jaki ona skrywa, ma to sens.

Gdzie tkwi haczyk?

Pewnego rodzaju kompromisem, na który być może wpłynęła wycena urządzenia jest brak modułu NFC. Szkoda, że producent postanowił poskąpić właśnie na tej technologii, bowiem zdaje się ona zyskiwać coraz to większą popularność, zarówno w Polsce jak i na wielu innych rynkach. Na otarcie łez mamy jednak port słuchawkowy oraz pojemną baterię, która powinna wystarczyć na wiele godzin pracy smartfona.

Pocophone F1 /Fot: producenta

Zagadką pozostaje aparat. 12 + 5 Mpx to zestaw typowy dla półki średniej. Jestem ciekaw, ile Xiaomi zdołało wykręcić z tego aparatu. Jeśli urządzenie zdoła umiejętnie rywalizować z co ciekawszymi smartfonami z półki średniej, podejrzewam, że wielu z Was przymknie na tę matrycę oko. W tym ujęciu trzeba jednak poczekać na pierwsze recenzje urządzenia.

Mimo wszystko, Pocophone F1 zapowiada się ciekawie. Urządzenie wkroczy na rynek 30 sierpnia, więc w zasadzie już „na dniach”.

źródło: informacja prasowa, opr. własne

na zdjęciu głównym: Pocophone F1 (fot: producenta)