Rynek fit-zegarków i opasek rozwija się bardzo dynamicznie. W zasadzie każdy z Was może kupić swoją pierwszą fit-opaskę za kwotę zbliżoną do 200 złotych. Ale czy warto w tego typu sprzęt inwestować aż siedem stówek? Tu zdania będą podzielone. A ta recenzja będzie próbą udzielenia odpowiedzi na to pytanie.

Fitbit Versa Lite – jakość wykonania

Nie ma co się oszukiwać. Fitbit jest jedną z tych firm, która niemal do perfekcji opanowała trudną sztukę tworzenia urządzeń eleganckich, takich, które przyciągają uwagę. Pomaga wysublimowany design, który od razu zdradza, że mówimy o produkcie, który swoje kosztuje. Nie zrozumcie mnie tutaj źle. Chodzi mi o to, że Versa Lite wygląda na urządzenie droższe niż jest w rzeczywistości. Pozwolę sobie docenić też bardzo intuicyjny mechanizm wymiany pasków w urządzeniu.

Fot: własne

Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, trafiła mi się wersja, którą trudno uznać za bardzo „męską”. Powinniście wiedzieć, że oczywiście w dowolnej chwili możecie zdemontować pasek, a następnie wymienić go na inny, kompatybilny z urządzeniem. Wprawne oko obserwatora dostrzeże też zaledwie jeden fizyczny przycisk na kopercie. Fitbit Versa (bez dopisku „Lite” w nazwie) oferuje aż trzy klawisze nawigacyjne. To zapowiedź tego, że producent z niektórych funkcji musiał zrezygnować. Na szczęście, nie ma ich zbyt wiele.

Pochwalę nie tylko design, ale i jakość wykonania. Trochę czasu z tym urządzeniem spędziłem, a po zakończeniu testów nie odnalazłem na ekranie choćby najmniejszej rysy. Pasek nie nosił widocznych śladów użytkowania, nie pojawiły się też luzy, które mogłyby zdradzać, że konstrukcja nie została wykonana z odpowiednią dokładnością. Można by wręcz stwierdzić, że Fitbit Versa Lite obronił swoją cenę. Przynajmniej w kwestii jakości wykonania i zastosowanych tworzyw.

Ekran i bateria

Mamy tutaj całkiem spory ekran o przekątnej 1,34 cala. Wyświetlacz jest oczywiście kolorowy, pracując w rozdzielczości 300×300 pikseli. Warto też w tym miejscu dopowiedzieć, że producent zdecydował się na zastosowanie technologii LCD. Po testach urządzenia mogę stwierdzić, że LCD okazało się być dobrym wyborem. Cieszy bardzo dobry poziom jasności maksymalnej. Nie zauważyłem też żadnych artefaktów w chwili, gdy patrzymy na urządzenie, mając słońce za sobą. To dobry prognostyk na przyszłość.

Fot: własne

Mając na uwadze bardzo prosty model nawigacji po systemie, mogę też stwierdzić, że ekran bardzo dobrze radzi sobie z reakcją na dotyk. Jasne, można było się tego spodziewać w urządzeniu za ~700 złotych, jednak czasem warto rozwiać wszelkie wątpliwości 🙂 Nie wiem, czy – w ujęciu wyświetlacza – można się do czegoś przyczepić. Wydaje mi się, że najlepszym podsumowaniem tego akapitu będzie informacja o tym, że pełna wersja urządzenia (ta bez dopisku Lite) wykorzystuje dokładnie ten sam moduł ekranu.

Bateria zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. W zasadzie w każdym scenariuszu użytkowania pozwalała wytrzymać dobrych 4-5 dni z dala od ładowarki. Powiem więcej, czasem udawało się wytrzymać nawet i 6-7 dni na jednym cyklu ładowania. To bardzo dobry wynik. Stacja dokująca jest tak banalna w obsłudze, że trudno napisać tutaj coś odkrywczego. Poinformuję więc Was ogólnie o tym, że moduł jest na wyposażeniu, a długość kabelka nie woła o pomstę do nieba. Jest dobrze. Może nawet bardzo dobrze 🙂

Fitbit Versa Lite – oprogramowanie i funkcje zdrowotne

Inteligentny zegarek sportowy niemal nie może funkcjonować bez dedykowanej aplikacji. Producent świetnie zdawał sobie z tego sprawę i przygotował rozsądną, płynnie działającą aplikację. Już podczas pierwszego włączenia zegarka zostaniecie poinformowani o tym, że lepiej ją pobrać, dlatego też nie zakładam, aby ktoś z Was przeoczył ten krok. Kiedy już sparujecie Versę Lite ze swoim telefonem, możecie na bieżąco monitorować wybrane funkcje życiowe.

Fot: własne

Zegarek ma wbudowany m.in. pulsometr, trójosiowy akcelerometr, czujnik światła i moduł wibracji. Można z nim popływać, bowiem produkt oferuje wodoodporność do pięciu atmosfer. W trakcie testów porównywałem sobie wyniki zarówno z tańszą fit-opaską innego producenta jak i – w ujęciu pulsometru – z profesjonalnym sprzętem, jaki można kupić w aptece. Wyniki były bardzo precyzyjne, nie zdarzały się też dziwne spadki lub wzrosty odczytywanych wartości, co czasem bywa bolączką tańszych urządzeń.

Jeśli komuś z Was zależy na dokładnym monitorowaniu swojej kondycji, to oprogramowanie robi co może i naprawdę, trudno tutaj do czegoś się przyczepić. Trochę szkoda, że producent nie zdecydował się na zaimplementowanie modułu NFC. Ta atrakcja kosztuje trochę więcej, a odnajdziecie ją w „zwykłym” Fitbicie Versa. Po stronie braków można wypunktować też producenta za nie wspieranie łączności WiFi,jednak nie sądzę, aby wielu z Was korzystało z tego scenariusza użytkowania zbyt często. Z tymi brakami naprawdę można żyć 😉

Czy warto kupić?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się to wydawać. Oczywistym jest, że Versa Lite została wykonana w sposób budzący zaufanie. Braki? Owszem, są, jednak nie ma ich zbyt wiele. Potknięcia? Trudno za coś sprzedać urządzeniu prztyczka w nos. Czasem ilość naliczonych kroków na tym samym odcinku (pomiar wykonywany kilka dni z rzędu) przejawiała pewne różnice, jednak w mojej subiektywnej opinii, mieściły się one w granicach zdrowego rozsądku.

Fot: własne

Doceniam producenta za świetnie zgrane, płynnie działające oprogramowanie. Tutaj naprawdę, czapki z głów. Bardzo dobre wrażenie pozostawia też po sobie wydajny akumulator oraz zaskakująco dobry ekran. Design jest charakterny, ale jednocześnie estetyczny. Oczywiście, moja wersja kolorystyczna jest jaka jest, jednak dzięki prostemu w obsłudze mechanizmowi wymiany pasków, ogranicza nas tylko inwencja.

Czy Fitbit Versa Lite to zegarek dla każdego? Nie wiem. Wiem natomiast, że jeśli zdrowy tryb życia na dla Was duże znaczenie, to zdecydowanie warto zainteresować się nim na poważnie. Powiem więcej. Jeśli chcecie kupić produkt, który będzie wyróżniał się wieloma fajnymi funkcjami, przemyślałbym nawet zakupienie pełnej wersji urządzenia. Tej, gdzie odnajdziemy moduł NFC oraz miernik wysokości. Różnica w cenie nie jest porażająca, a są to ciekawe funkcje ze sporym potencjałem.

Tak czy owak, Versa Lite obroniła się. Mało wpadek, dużo atutów. Brawo! 🙂