Honor to firma-córka Huawei. Co ważne, nie skupia się ona na tworzeniu „klonów”, ale od lat pokazuje, że potrafi zaprezentować urządzenia dojrzałe, przemyślane oraz bardzo przyjemne dla oka. Czy View 20 wpisuje się w ten trend?

Honor View 20 – obudowa

Obudowa wykonana jest z tworzywa sztucznego. Firma zaprojektowała ją tak, aby pod słońce mienił się na niej charakterystyczny wzór. Wygląda to bardzo ładnie. Warto odnotować, że ramki obudowy są dość mocno zaoblone, jednak byłbym daleki od nazwania tego smartfona mydelniczką. Co to, to nie. Smartfon pewnie leży w dłoni, jest bardzo dobrze wyważony i nawet duże gabaryty oraz waga zbliżona do 180 gramów nie psują ogólnego odbioru telefonu.

Rozmieszczenie przycisków funkcyjnych jest bardzo typowe dla tej firmy. Lewa ramka jest niezagospodarowana, a po prawej, obok siebie – jednak z zachowaniem odpowiedniego odstępu – ulokowano klawisz regulacji głośności oraz przycisk Power. Z dołu czeka oczywiście głośnik oraz moduł USB-C. Miłym akcentem jest obecność portu 3,5 mm audio, który Honor ulokował na górnej ramie smartfona.

Ekran w Honor View 20

Wbrew temu, czego się spodziewałem, nie ma tu matrycy typu OLED. Mamy starego, poczciwego IPS-a, który ma przekątną 6,4 cala i pracuje w rozdzielczości Full HD+. To dobre parametry, jednak nie wiem, czy można określić je mianem flagowych. W górnym prawym rogu znalazło się miejsce na kamerkę selfie. Niestety, firma uległa tej modzie i „wpakowała” ten element w obszar roboczy wyświetlacza. Trochę szkoda.

Jakość wyświetlanych barw oceniam wysoko. Nie jest to „top of the top”, ale w cenie zbliżonej do dwóch tysięcy złotych jest całkiem nieźle. Kąty są dobre, a telefon – mimo tego, że nie zabezpieczałem ekranu żadną folią ochronną – dzielnie zniósł trudy codziennego użytkowania i wciąż nie można znaleźć w obszarze roboczym wyświetlacza ani jednej, nawet najmniejszej ryski. Jeśli nie zależy Wam na matrycy OLED za wszelką cenę, ten IPS poradzi sobie dobrze.

Kultura pracy Honora View 20

Jest naprawdę dobrze. Kirin 980 to wciąż wydajny, a w zasadzie to bardzo wydajny procesor. Pozytywnie wypowiem się też o grafice Mali G76. Całość wieńczy 8 GB pamięci RAM i aż 256 GB na dane użytkownika. Niestety, problemem jest rezygnacja producenta z karty pamięci microSD, w wyniku czego o rozbudowie miejsca na pliki można zapomnieć. Patrząc jednak w pełni obiektywnie, 256 GB to bardzo dużo miejsca i wątpię, żeby komuś udało się szybko zająć całe to miejsce.

Smartfon działa niezwykle płynnie. Nakładka Magic UI, która jest wręcz klonem EMUI działa płynnie i nie powinno Was tutaj spotkać nawet najmniejsze rozczarowanie. Dobrze wygląda też wiele rozbudowanych opcji personalizacji oraz wielozadaniowość. Na dodatek, 8 GB pamięci RAM to taka ilość, która spokojnie wystarczy Wam na naprawdę długi czas. Wątpię, aby w najbliższej przyszłości pojawiły się aplikacje i gry, które wydrenowałyby tak dużą ilość pamięci. W ujęciu wydajności i kultury pracy, wciąż jest rewelacyjnie.

Biometryka w Honorze View 20

Skaner odcisków palców, który jest ulokowany tak tradycyjnie, jak się da, czyli „pod palcem”, na tylnej ścianie obudowy to w mojej opinii świetny pomysł. Skanery ekranowe może i wyglądają niezwykle nowocześnie, ale czy są w czymś lepsze? Nie powiedziałbym. Wolę mieć rewelacyjny, sprawdzony w boju czytnik linii papilarnej na tylnej ścianie urządzenia niż dobry, ale nie najlepszy, czytnik ekranowy. I ten w View 20 zapewnia właśnie takie właściwości.

Możemy też odblokować telefon z wykorzystaniem wzoru naszej twarzy. Odpowiada za to 25 Mpix kamerka selfie. Nie ma żadnych innych autorskich modułów czy czujników. W mojej opinii, rozwiązanie zaproponowane przez Honor jest dobre, ale nie najlepsze na rynku. W ciągu dnia wszystko działa dobrze, jednak „im ciemniej, tym gorzej”. W ostatecznym rozrachunku, spokojnie można sobie skonfigurować twarz wzorcową, ale traktowałbym ją raczej jako backup dla skanera, a nie jego pełnowartościowy zamiennik.

Honor View 20 – multimedia i aparat

3,5 mm audio jack nastraja bardzo pozytywnie. Niestety, ale firma nie zdecydowała zagrać się na nutę audio jeszcze bardziej. Oznacza to, że za nagłośnienie odpowiada tu zaledwie pojedynczy, ulokowany na dolnej ramce obudowy głośnik. Niby możemy dopasować trochę ustawień pod siebie, ale na dłuższą metę widać, że do układów stereofonicznych sporo brakuje. Maskownica mogłaby też być nieco większa. Jest po prostu średnio, poprawnie.

Aparat główny to dość niespotykane… pojedyncze 48 Mpix oczko ze światłem f/1.8. To niezwykle odważna decyzja. Zwłaszcza w czasach, kiedy potrójny aparat staje się w zasadzie standardem nawet w półce średniej. Nie wiem, czy firma zdoła wizerunkowo obronić tę decyzję. Zdjęcia generowane w ciągu dnia są świetne, jak na urządzenia z grupy Huawei/Honor, zaskakująco naturalne. Niestety, ale w gorszym świetle wychodzi jednak brak matryc pomocniczych i wtedy jest to już co najwyżej poprawny aparat główny. W nocy? Średniak. Można było tę decyzję o wprowadzeniu jednego modułu aparatu głównego przemyśleć jeszcze dwa czy trzy razy.

Czy warto kupić Honor View 20 w 2020 roku?

Mimo tego, że brawurowa decyzja o pojedynczym aparacie głównym jest trudna do obronienia, Honor View 20 ma też sporo zalet. Pełen DualSIM, bardzo dużo miejsca na pliki i aż 8 GB przy wydajnym procesorze, to atuty same w sobie. Przekonuje mnie też przyjemny dla oka design, dobry (ale nie najlepszy) ekran oraz oczywiście moduł NFC. Naprawdę, jak nie patrzeć, ten telefon potrafi do siebie przekonać na wielu płaszczyznach. Nawet akumulator (4000 mAh) daje radę.

Niestety, są też i wady. Aparat, choć sam w sobie nie jest on zły, brak slotu microSD, tylko pojedynczy głośnik. To główne, choć nie jedyne zarzuty. Po czasie mam też takie wrażenie, że firma traktuje urządzenia trochę po macoszemu w kwestii aktualizacji. Owszem, wychodzą one i docierają na telefon, ale na moim egzemplarzu dzieje się to nieco później niż na telefonach z logo Huawei. Nie jest to duża wada ale raczej… cecha. Mimo wszystko, warto o niej pamiętać przed zakupem.