Wcale nie tak dawno temu, na rynkach królowały dość proste konstrukcje z plastiku. Może i nie były one szczytem elegancji, jednak dobrze wywiązywały się ze swojej roli. Dlaczego odeszliśmy od takich obudów i zaufaliśmy mniej uniwersalnym tworzywom?

Słowem wstępu…

Być może jestem w mniejszości, ale nigdy nie miałem żadnych problemów z tym, że obudowa mojego smartfona była wykonana z plastiku. Powiem więcej, w razie upadku na twarde podłoże, koszt naprawy był dość niski. No i gdzieś tak nagle w okolicach roku 2015, zdałem sobie sprawę z tego, że jestem w mniejszości. Na rynku urządzeń mobilnych trwała już zażarta walka między producentami, którzy licytowali się między sobą na wyższość aluminium nad szkłem. Jak do tego doszło?

Wydaje mi się, że zaważyła estetyka. To właśnie w tych latach wielu firmom ostatecznie udało się nas przekonać do tego, że ładne jest lepsze niż praktyczne. Zresztą, ta moda trwa aż po dziś dzień i – niestety – nic nie zapowiada jej końca. Tak czy inaczej, godząc się na tak duże zmiany na rynku, sami daliśmy producentom zielone światło, by ci nadal stawiali albo na eleganckie, ale niezbyt praktyczne, aluminium, albo na niezbyt wytrzymałe, szkło.

Ochrona stała się czymś więcej niż opcją

Wydaje się, że obecnie jesteśmy w tym miejscu, gdzie można już dość śmiało stwierdzić, że szklane obudowy ostatecznie zdominowały rynek smartfonów. Aluminium przegrało, dołączając do loży pokonanych, gdzie od długiego czasu zasiadał już plastik czy poliwęglan. Aluminium poległo chyba na dość wysokich kosztach uzyskania i braku fizycznej możliwości wprowadzenia ładowania bezprzewodowego, z wykorzystaniem indukcji.

Różni producenci podeszli do szklanych obudów na różne sposoby. Wciąż spotykamy metalowe ramki, które trzymają całą tę konstrukcję w ryzach, jednak wydaje mi się, że ten patent też z czasem straci na znaczeniu. Zastanawia mnie też to, dlaczego przez tak wiele lat ewolucji tego typu obudów, nikomu wciąż nie udało się stworzyć tworzywa, które byłoby odporne zarówno na mikrorysy, jak i na upadek na – na przykład – podłoże żwirowe. Przecież gdy nasz super-wypaśny telefon za cztery tysiące złotych upadnie pleckami w dół na nierówny grunt, to pajączek jest niemal pewny.

Kolejną rzeczą, jakiej nie rozumiem jest rezygnacja z demontowanej obudowy z dostępem do baterii. Jasne, powiecie że wodoszczelność. Jest to argument, jednak im dłużej o tym myślę, tym bardziej preferowałbym opcję demontażu obudowy ponad odporność na zalanie. Ostatecznie, chyba więcej telefonów upada na ziemię niż zostaje zalanych cieczą. Przynajmniej tak mi się wydaje. Te wszystkie decyzje napędziły rynek akcesoriów: wzmacnianych obudów, case’ów czy nawet kabur, które wciąż mają się całkiem dobrze.

Co przyniesie przyszłość

Wydaje mi się, że rynek nie dotarł jeszcze do tego miejsca, kiedy powrót do obudów wykonanych z plastiku jest niemożliwy. Pocophone F1 pokazał, że jeśli się tylko chce, to można. Miałem to urządzenie w swoich dłoniach przez pewien czas i wspominam je bardzo miło. Nie tylko ze względu na jego ogólną kulturę działania, ale i przez wzgląd na plastik, który świetnie radził też sobie z dystrybucją ciepła. To kolejny atut, o którym mało kto mówi.

Częściej słyszymy o super-zaawansowanych technikach chłodzenia cieczą niż o dość powszechnie znanym fakcie, iż plastikowa obudowa niemal zawsze potrafi wystygnąć bardzo szybko. Dziwne to wszystko. Wydaje mi się, że jest to jeden z ostatnich momentów, kiedy użytkownicy mogliby zamanifestować chęć zmian w kwestii obudów smartfonów. Jeśli wszyscy będziemy siedzieć cicho i potulnie, to już niebawem może dość do tego, że zostaniemy zaskoczeni kolejną wspaniałą nowością, która może i będzie jeszcze ładniejsza, niż obudowa wykonana ze szkła, ale będzie rysować się jeszcze bardziej,

Tak czy inaczej, z wielką chęcią zobaczyłbym kilka smartfonów, które dla odmiany postawią na dostęp do baterii i okażą się być banalnie proste w utrzymaniu jak i naprawie. Zabawne, bo kiedyś można było powiedzieć tak o niemal każdej komórce, a dziś długo trzeba szukać, by znaleźć takie rozwiązanie na rynku. Czy aby na pewno wszystko poszło zgodnie z planem? 😉