Kruger&Matz, to – wbrew temu, co sugeruje nazwa – polska firma, która wydaje pod swoim logo elektronikę użytkową. Asortyment jest całkiem rozbudowany, a jednym z jego elementów jest głośnik bezprzewodowy, o którym opowiem Wam w tej recenzji.

Obudowa i jakość wykonania

W chwili, gdy kupowałem K&M Soul, kosztował on jakieś 75-80 złotych. Trzeba wprost stwierdzić, że nie są to zbyt duże pieniądze jak na głośnik bezprzewodowy. Jasne, można kupić podobne konstrukcje nieco taniej, ale trzeba też zaakcentować, że sprzęt wielu firm potrafi być odczuwalnie droższy. Jeśli dokładnie prześledzić rynek, cena zbliżona do stu złotych nie powinna Was dziwić. Wspominam o cenie, bo patrząc po jakości wykonania Soul’a, można odnieść wrażenie, że obcujemy z produktem o wiele droższym.

fot: własne

Bardzo przypadła mi do gustu minimalistyczna stylistyka urządzenia. Szlify z aluminium, które wyłamują się z chłodnej, czarnej konwencji, to dla mnie majstersztyk. Firma nie siliła się też na eksponowanie swojego logo za wszelką cenę. Jest ono dość dobrze zakamuflowane na obudowie głośnika. Mogę Was też zapewnić o tym, że producent wyważył swój produkt nadspodziewanie dobrze. Wbrew temu, co podpowiada nam wzrok, można być w pełni spokojnym o to, że głośniczek sam z siebie nie powinien się przywrócić, przynajmniej wtedy, gdy będzie stał na względnie równej powierzchni.

Z tyłu odnajdziemy tylko przycisk Power, wejście audio oraz sprytnie schowany port ładowania, który jest wykonany w standardzie microUSB. Prztyczek w nos za nikomu niepotrzebne oszczędności na długości kabelka. Jest on naprawdę bardzo krótki, dlatego też nie zdziwię się, gdy wielu z Was sięgnie po zamiennik. Sam tak zrobiłem i w sumie nie pamiętam już nawet, gdzie położyłem tego kikuta jakiego odnalazłem w pudełku 😉

Bateria

W urządzeniu o średnicy wynoszącej tylko 40 mm, firma zmieściła akumulator o pojemności 500 mAh. Czy to dużo? I tak i nie. Można założyć, że zwykle będziecie witać się z ładowarką raz na 5-6 godzin. Oczywiście mówimy tu o czasie, kiedy moduł jest aktywny i w oparciu o łączność Bluetooth, odtwarza dla nas muzykę. Nie nazwałbym tego czasu oszałamiającym, ale byłbym też daleki od stwierdzenia, że Kruger&Matz Soul musi być uwiązany do gniazda ładowarki.

fot: własne

Dla mnie, czyli dla użytkownika, który czasem lubi sobie posłuchać muzyki nieco głośniej niż na telefonie, a jednocześnie nie tak głośno, jak na wieży czy zestawie głośników z subwooferem, jest to rozwiązanie niemal idealne. Z pewną satysfakcją muszę odnotować jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, po niemal roku, akumulator wciąż zapewnia bardzo podobne wyniki na jednym cyklu ładowania. Po drugie, deklarowany czas czuwania wynoszący 350 godzin bardzo dobrze pokrywa się z rzeczywistymi osiągami głośnika.

Parowanie ze smartfonem, ciekawostki

Na pewno docenicie wbudowany mikrofon. Po co on komu? Właśnie w ten sposób urządzenie informuje nas o tym, że zostało sparowane z wybranym sprzętem. Najczęściej będziecie słyszeć tylko trzy informacje: Power on/off, Connected oraz Disconnected. Nie ma tutaj żadnej wielkiej filozofii. Jasne, można było próbować obejść ten system z wykorzystaniem ikon, ale coś podpowiada mi, że wtedy głośnik mógłby zamienić się w połyskującą po zmroku, choinkę. Z mojej perspektywy, decyzja producenta była słuszna.

fot: własne

Urządzenia możemy łączyć „po kablu”, z wykorzystaniem wejścia AUX oraz bezprzewodowo, posiłkując się technologią Bluetooth 4.0. Próbowałem parować urządzenie zarówno z telefonem działającym pod kontrolą Androida, jak i z wykorzystaniem ekosystemu Apple. Obie próby zakończyły się powodzeniem. Jeśli postawicie na Bluetooth, głośnik radzi sobie z zadowalającym trzymaniem połączenia w ramach jednego, w miarę dużego pomieszczenia.

Czasem są od tej reguły odstępstwa, zarówno na plus, jak i na minus, jednak stwierdzenie „jeden pokój” uznaję za całkiem obiektywne. Nie wiem czy jest jakiś większy sens opisywać Wam tutaj zasadę działania wejścia AUX. Wpinacie kabel i się dzieje, gra muzyka. Producent postawił na minimalizm i wyszło mu to naprawdę dobrze. Deklarowany zakres częstotliwości K&M Soul został określony pomiędzy 150 Hz a 20 kHz.

Jakość dźwięku

Wreszcie! Pora odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: jak gra Kruger&Matz Soul. Deklarowana moc wyjściowa wynosi 3W. Jeśli ktoś liczył na to, że to maleństwo w pojedynkę nagłośni film jak kosmicznie drogi zestaw kinowy, muszę takich czytelników sprowadzić szybko na ziemię. Dźwięk jest odczuwalnie lepszy niż na większości smartfonów. Nawet tych, które są wyposażone w układ stereofoniczny, ale nie ma co wymagać cudów.

Powiedziałbym, że można silić się na usłyszenie jakiejś głębi czy podbicia basowego, jednak w mojej subiektywnej opinii, K&M Soul gra tak trochę płasko. Nie uznaję tego za wadę. Nieczęsto słucham muzyki, gdzie pojawia się dużo basu, więc dla mnie ten stan rzeczy jest akceptowalny. Miłośników nieco cięższego brzmienia mogę jedynie zapewnić co do tego, że głośniczek potrafi ciekawie zaakcentować perkusję czy gitarę prowadzącą. Oczywiście jak na sprzęt, który kosztuje obecnie mniej niż 70 złotych 🙂

Kruger&Matz Soul – czy warto kupić w 2019 roku? (Podsumowanie)

Pora odpowiedzieć na powyższe pytanie. Według mnie, owszem, warto dać szansę temu maleństwu. Nie wydrenuje ono Waszego portfela do cna, a jednocześnie dostajecie głośnik, który na pewno nie jest tandetny. Bardzo przypadł mi do gustu jego design, bezproblemowa obsługa oraz niezłe czasy na jednym cyklu naładowania akumulatora. Oczywiście, kilka kwestii można było rozwiązać trochę lepiej, ale nie są to braki, które by to urządzenie dyskwalifikowały.

fot: własne

Prztyczek w nos na pewno należy się za kabelek o po prostu śmiesznej długości. Nie mam pojęcia, ile kosztuje 40 cm kabla do ładowania, ale śmiem wątpić, że oszczędność rekompensuje pakowanie do zestawu sprzedażowego takiego kikuta, jak ten, który znalazłem w pudełku. Szkoda, że mamy tu moduł microUSB, a nie USB-C, jednak w tej cenie spokojnie mogę zrozumieć taki wybór producenta.

Mimo tego, że głośnika używam co najwyżej kilka razy na tydzień, przyjął się on u mnie naprawdę dobrze. Miałem kiedyś podobny głośniczek od konkurencji, który kosztował mnie bodajże 65 złotych i nie wspominam go zbyt dobrze. Ciągle coś nie pasowało, a na dodatek wyglądał on trochę pstrokato. Kruger&Matz Soul raz, że działa dobrze, to jeszcze wygląda na urządzenie o wiele droższe niż jest w rzeczywistości. Kto wie, może właśnie tym mnie tak ujął? 🙂