Czasem musi się zrobić sentymentalnie. Często piszę Wam o przyszłości branży, jednak trzeba pamiętać o jednej kluczowej sprawie. Do tego miejsca, gdzie jesteśmy teraz, doprowadziło nas wiele marek, pośród których części już – niestety – nie ma na rynku, a inne musiały ustąpić pola konkurentom.

Słowem wstępu…

Odkąd pamiętam, byłem zdeklarowanym sympatykiem Sony Ericssona. Podejrzewam, że największą robotę wykonał SE k800i, jednak już wcześniej chętnie korzystałem z urządzeń tego producenta. Jasne, przez moje dłonie przeszła wcześniej genialna Nokia 5510, jednak gdybym mógł cofnąć się w czasie i kupić sobie nowy telefon po raz drugi, byłby to jednak produkt z logo Sony Ericssona. Nie żaden Alcatel, nie Nokia, nie HTC.

Trudno jednoznacznie oceniać, czy Sony Ericsson to marka, która upadła, bowiem Sony jest jej naturalnym kontynuatorem, ale nie można oprzeć się wrażeniu, iż producent rodem z Japonii swoje najlepsze lata ma za sobą. Firma walczy, przedstawia nowości, ewoluuje, jednak z wielu różnych względów, raczej nie widuję każdego dnia wielu użytkowników telefonów z logo Xperia na obudowie. Zresztą, nie tylko Sony ma pod górkę.

Ach, ten Microsoft

Na cmentarzysku można odnaleźć też Windows Phone’a, smartfony od Microsoftu czy „pierwszej Nokii”. Część z Was zapewne pamięta tę historię. W firmie z Finlandii zaczęło się źle dziać. Wtedy do akcji wchodzi Microsoft ze swoim mobilnym Windowsem i przejmuje dział mobilny. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że firma z Redmond nie wkleiła się ze swoim ekosystem w rynek zbyt dobrze. O ile pamiętam, w szczytowym momencie popularności Windows Phone znajdował się na co najwyżej parunastu procentach smartfonów w ujęciu globalnym.

Microsoft ma pieniędzy jak lodu, więc zamknięcie nierentownego działu nie odbiło się na kondycji firmy zbyt mocno. Co innego Nokia. Dopiero po pewnym czasie legendarna marka znów wróciła na radary, jednak warto wiedzieć, że – z formalnego punktu widzenia – telefony z logo Nokii wydaje konsorcjum HMD Global. Logo jest takie, jak kiedyś, ale cała otoczka z nim związana, to już zupełnie inna bajka.

Niezbyt często widać też w dłoniach użytkowników Alcatele. Ostatnio trochę się na tym polu poprawiło, bowiem producent wreszcie zdaje się mieć jakąś klarowną wizję, ale wciąż sporo roboty przed nim. Nie da się też nie wymienić w tym miejscu Ericssona, który kiedyś wydawał telefony samodzielnie. Jasne, to tak stara historia, że wręcz zahacza o archeologię, jednak nie można tu o niej nie napomknąć. Jednak nie będę zdziwiony, jeśli wiele osób myśli o jeszcze innej firmie, a jest nią…

…HTC

HTC to producent, któremu w dużej mierze zawdzięczamy wprowadzenie Androida na rynek. Nie wiem, czy jakikolwiek inny gracz na rynku smartfonów ma w swoim portfolio tak wiele telefonów, które można uznać legendarnymi. Seria Wildfire, Desire czy wybitny HTC HD2 to tylko kilka propozycji, jakie wiele osób zapewne wspomina z łezką w oku. Nawet pierwsze komórki z rodziny One, na czele z M8 i M9 to klasa sama w sobie.

Producent wciąż nie składa broni, jednak już od dłuższego czasu Tajwańczycy nie potrafią wstrzelić się w rynek i przekonać do siebie wielu klientów. Jasne, fani często kupują te smartfony, jednak często w grę wchodzi przede wszystkim sentyment. No a na samym sentymencie nie da się zbudować przyszłości marki. Bez względu, czy jest to Sony, Nokia, HTC czy Alcatel. Po prostu jest to niewykonalne.

Nie ukrywam, że z dużą ciekawością obserwuję tych najmocniejszych graczy, jak Samsunga, Apple, Xiaomi, Huawei, Motorola czy Oppo. Wydaje się, że tych firm nikt nie ruszy, prawda? Razem niemal kontrolują rynek. Pamiętajcie jednak o tym, że kiedyś tak samo mówiło się o Sony Ericssonie czy „pierwszej” Nokii. Jednak po drodze coś poszło nie tak. A że historia lubi się powtarzać, ktoś za jakiś czas się potknie. A to wywoła pewne reperkusje na rynku. Ciekawi mnie, na kogo padnie tym razem…