Smartfony są wszechobecne. Trudno spotkać kogoś, kto nie korzysta z takiego urządzenia każdego dnia. A jednak – nieco pod prąd – Maxcom wciąż wydaje zwykłe telefony komórkowe. Tak, takie klasyczne, z fizyczną klawiaturą i małym ekranem. Sprawdziłem czy taka konstrukcja ma w 2019 roku jakiś sens i muszę przyznać, że – owszem – ma. Choć nie dla wszystkich.

Obudowa, użyte materiały, jakość wykonania

Podejrzewam, że nikogo z Was nie zdziwi informacja o tym, że mamy tu tworzywo sztuczne, które spora część użytkowników bez chwili zawahania przyrówna do plastiku. Tylna ściana Maxcoma jest nieco bardziej szorstka, co w założeniu powinno gwarantować niezłą jakość trzymania urządzenia w ręce. Z pewnym zaskoczeniem muszę stwierdzić, że producentowi udało się osiągnąć zamierzony efekt. Dobrym prognostykiem na przyszłość są też niezbyt duże tendencje do ślizgania się urządzenia na przykład po fotelu czy kanapie.

Maxcom MK241, fot: własne

To dość zabawne, ale wydaje mi się, że swoją robotę wykonują też tutaj fizyczne klawisze, które w naturalny sposób blokują ślizg telefonu. Nie jest to jednolita bryła, jak w wypadku smartfona, więc osoby pracujące w terenie lub wszyscy ci, którzy w toku swojej pracy wykończyli już kilka smartfonów, mogą wyjść z założenia, że Maxcom MK241 jest konstrukcją zaskakująco wytrzymałą. Próbowałem doprowadzić urządzenie do złapania choćby jednej rysy czy obcierki. Bezskutecznie.

Kończąc wątek obudowy i jakości wykonania pozwolę sobie zwrócić uwagę na bardzo małe gabaryty MK241. Telefon waży zaledwie 110 gramów, a dzięki bardzo niewielkim wymiarom (54 x 124 x 14.0 mm) możecie być absolutnie spokojni o to, że urządzenie zmieści się do niemal każdej kieszeni. W erze dominujących na rynku, 6-calowych patelni, które czasem ważą i 200 gramów, jest to jak najbardziej pozytywna odmiana.

…a, no i pamiętajcie, żeby zdjąć dodatkową folię ochronną z oczka aparatu 😉

Maxcom MK241, fot: własne

Ekran w Maxcom MK241

Trudno pisać o tym wyświetlaczu eseje. Ma przekątną 2,4 cala, pracując w rozdzielczości 240 x 320 pikseli. Zanim zakończycie lekturę recenzji, raz jeszcze przypomnę, że mówimy tu o zwykłej komórce, nie o smartfonie. W tej kategorii są to dość powszechne wartości. Ekran – oczywiście – jest kolorowy. Nie cofamy się do średniowiecza 🙂 Kąty można uznać za poprawne. Tak samo, jak możliwości regulowania poziomu jasności minimalnej i maksymalnej. Na pewno trudno się w tym ujęciu do czegoś doczepić.

Maxcom MK241, fot: własne

Korzystałem z tego urządzenia przez pewien czas i muszę uczciwie przyznać, że można na nowo przyzwyczaić się do komórki zaskakująco szybko. Jasne, pierwsze dni są dość trudne, jeśli jednak zaczniecie traktować telefon zadaniowo, to ten malutki ekranik naprawdę daje sobie radę całkiem dobrze. Przypomnę też, że nie jest to interfejs dotykowy. W nawigacji wykorzystujemy specjalny, 4-kierunkowy klawisz, który ulokowany jest pod ekranem. Do bardziej zaawansowanych funkcji możemy również posiłkować się dwoma dedykowanymi przyciskami, które są ulokowane po lewej i prawej stronie, nieopodal klawiszy, które odpowiadają za odbieranie i rozłączanie połączeń telefonicznych. Ot, taka ciekawostka.

Akumulator i klawiatura

Pierwszy szok jest taki, że mamy pełen dostęp do baterii. Oznacza to, że na stronie producenta bądź w wybranych sklepach możecie sobie kupić drugie ogniwo i w chwili, gdy telefon się rozładuje, jak niby nigdy nic można je sobie wymienić. Zapewniam, że większość użytkowników smartfonów będzie wtedy patrzeć na Was z niedowierzaniem. Akumulator ma pojemność 2000 mAh, co przekuwa się nawet i na 5 dni pracy na jednym cyklu ładowania. Tak, dni, nie godzin.

Urządzenie wspiera port microUSB i właśnie w taki sposób możemy szybko zasilić akumulator. Oczywiście nie można liczyć na technologie szybkiego ładowania czy podobne luksusy, jednak czy w telefonie za 250-300 złotych ktoś naprawdę na to liczył? Ogniwo zwykle ładuje się w około dwie godziny. Jeśli potrzebujecie taniego telefonu, którego akumulator pozwoli rozstać się z ładowarką na bardzo długi czas, to polecam Wam spojrzeć na Maxcoma MK241 życzliwym wzrokiem.

Maxcom MK241, fot: własne

Klawiatura ma dobrze wyważony skok. Oprogramowanie pozwala też przypisywać szybkie kontakty do poszczególnych przycisków. Przykładowo, jeśli naciśniecie dłużej cyfrę „1” to możecie w ten sposób połączyć się z wcześniej ustanowionym kontaktem. Wydaje mi się, że ten drobny bajer czyni Maxcoma ciekawą ofertą dla seniorów, którzy stronią od smartfonów, a jednocześnie nie chcą mieć w kieszeni typowego „dziadkofona”. MK241 to pewnego rodzaju bezpieczny półśrodek.

System operacyjny

Dużą niespodzianką była dla mnie obecność KaiOS. Nie jest to autorski soft Macoma, ale oprogramowanie, które jest rozwijane przez dewelopera już od pewnego czasu. Głównym atutem zdaje się być szeroka kompatybilność z usługami Google. Producent telefonu najwyraźniej świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy chce mieć smartfona, ale – choćby w pracy czy biznesie – nieraz nie można uciec od e-maili, Twittera czy całej tej social-mediowej bańki w jakiej przyszło nam żyć.

Zobacz też: Jaki smartfon do 1000 złotych warto kupić

Maxcom MK241 – specyfikacja techniczna:

  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 205,
  • Grafika: Adreno 304,
  • Pamięć RAM: 512 MB,
  • Ilość miejsca na pliki: 4 GB pamięci wbudowanej,
  • Slot microSD: tak, do 32 GB,
  • System operacyjny: KaiOS.
Maxcom MK241, fot: własne

Jeśli już oswoicie się z analogowym interfejsem, praca będzie przebiegała poprawnie. Nie dość, że na pokładzie mamy synchronizację z Google, to jest też takie dość ciekawe rozwiązanie, jak KaiStore. Jest to sklep (a właściwie sklepik) z aplikacjami, dzięki czemu możecie dodatkowo poszerzyć ilość dostępnych aplikacji. Są tam nawet prostsze gry, jednak te – z oczywistych względów – raczej nie grzeszą wodotryskami i cukierkową grafiką. Paradoksalnie nie oznacza to, że nie ma tam produkcji, które wciągną Was na kilka dobrych godzin.

Czy można surfować po internecie? Owszem, to wykonalne, jednak z oczywistych względów, telefon uczy cierpliwości. Złożone strony potrafią ładować się dość długo, a nawigacja z wykorzystaniem strzałki, którą kierujemy z wykorzystaniem klawisza nawigacyjnego, wymaga nieco wprawy. Mimo wszystko, z newsami dnia czy promocjami na elektronikę użytkową, można się zapoznać. Urządzenie ma nawet wbudowaną przeglądarkę, jednak – z oczywistych względów – nie jest to Chrome 😉

Łączność

Jest zaskakująco dobrze. Urządzenie wspiera łączność 4G LTE, co w tej grupie jest wielką rzadkością. Za ten standard należą się producentowi wielkie brawa, bowiem to właśnie LTE sprawia, że migracja na ten telefon jest nieco prostsza. Mamy też Bluetooth 4.1, a nawet moduł GPS. Owszem, zbiera się on czasem dość długo, jednak nie sposób nie zauważyć, że kiedy już złapie fixa, to działa… no, powiedzmy, że w miarę przeciętnie, poprawnie. Czasem trzeba mieć do nieco cierpliwości.

Szkoda, że zabrakło dwóch slotów SIM, jednak w tej cenie nie można mieć wszystkiego. Marzycieli, którzy liczyli na NFC muszę teraz ściągnąć na ziemię. Przykro mi, ale nie liczcie na technologię, z którą nadal nie zawsze możemy spotkać się nawet w trzykrotnie droższych smartfonach z najnowszym Androidem. To po prostu nie tak liga. Jeśli przywykniecie do slotu na zaledwie jedną kartę SIM, to cała reszta prezentuje się naprawdę nieźle.

Multimedia i aparat w Maxcom MK241

O multimediach będzie zaskakująco krótko. Głośnik gra, a port audio 3,5 mm jest na pokładzie, więc można sobie podpiąć słuchawki. Tak w dużym uproszczeniu można zakończyć wątek multimediów. Jestem jeszcze Wam winien informację o tym, że główny głośnik potrafi być naprawdę donośny. Trudno przeoczyć jego dźwięk, gdy ktoś do nas dzwoni. Mimo wszystko, jeśli ktoś zapragnie słuchać muzyki z YouTube’a, polecam ustawić go na jakąś połowę głośności, bowiem wtedy dźwięk brzmi jeszcze w miarę poprawnie.

Aparat to moduł do zapomnienia. Mamy tu 2 Mpix kamerę główną i 0,5 Mpix kamerkę selfie. Doskonale wiedziałem jakie urządzenie testuję i jak w tego typu konstrukcjach wygląda jakość zdjęć. Parametrów technicznych tak po prostu nie da się oszukać i o ile czasem jakieś zdjęcie wyjdzie nawet w miarę fajnie, to po zobaczeniu go sobie na większym ekranie – na przykład w laptopie – wyraźnie widać zbłąkane piksele czy artefakty. W nocy lepiej pochwalcie się przed znajomymi funkcją latarki, którą urządzenie posiada, bo aparat w gorszym świetle radzi sobie po prostu słabo.

Maxcom MK241 – podsumowanie

Lubię czasem przetestować sobie takie analogowe urządzenia. Na szczęście tym razem przejście było dość płynne, w czym dużą rolę odegrało wsparcie dla łączności 4G. Doceniam też kompatybilność z narzędziami od Google. Wiadomo, „detoks” od technologii jest świetną sprawą, jednak nie można odłączyć się od sieci za wszelką cenę, nie odpowiadając przy tym na e-maile z pracy czy od ważnych dla nas osób. Na szczęście producent zdaje sobie z tego sprawę.

Docenicie świetną, bardzo wydajną baterię, płynność działania KaiOS oraz pewne możliwości jego rozbudowy, jak i bogate zaplecze komunikacyjne. Ciekawostką jest możliwość współpracy z Asystentem Google, jednak nie pokładałbym na Waszym miejscu zbyt dużego kapitału zaufania w tym narzędziu. Głównie za sprawą tego, że urządzenie nie wspiera komunikacji z Asystentem po polsku. Miło zaskoczyły mnie też klawisze nawigacyjne oraz ogólna wytrzymałość konstrukcji.

Maxcom MK241, fot: własne

Wydaje się, że największe wady to brak slotu na drugą kartę SIM oraz dość słaby aparat. Estetycznie boli mnie też to duże logo producenta pod ekranem. Gdyby je stamtąd usunąć, to kto wie, być może udałoby się nieco zwiększyć przekątną ekranu. A, no i właśnie. Ekran. Nie zawiedzie Was, jednak nie liczcie na komfort pracy rodem ze smartfonów. To nie wada, jednak mając na uwadze realia rynku po prostu czuję się w obowiązku Was o tym poinformować.

…a zatem…

Podsumowując, spokojnie potrafię sobie wyobrazić wiele osób, którym taki zwykły telefon komórkowy może przypaść do gustu. Mój znajomy mechanik samochodowy wykończył w rok trzy smartfony. Jeden drogi, drugi ze średniej półki cenowej, a na końcu padł nawet i ten najtańszy. Ot, specyfika zawodu. Pożyczyłem mu na kilka dni tego Maxcoma i gdy mi go oddawał, stwierdził, że do takiej pracy jak jego, urządzenie w pełni wystarcza. Raz jeszcze odwołam się też do osób starszych oraz wszystkich tych, którzy chcą na pewien czas rozstać się z siecią, jednak chcą, by ten rozbrat udało się przeprowadzić w miarę bezboleśnie.

Uważam, żeMaxcom odrobił lekcję zaskakująco dobrze. Dla pewnego kręgu odbiorców MK241 jest jedną z najlepszych opcji tego typu, jakie można obecnie znaleźć na rynku.

Plusy:

  • świetna bateria,
  • duża wytrzymałość urządzenia na uszkodzenia mechaniczne,
  • KaiOS,
  • kompatybilność z narzędziami od Google,
  • bardzo dobry skok fizycznej klawiatury,
  • bogate zaplecze komunikacyjne, na czele z 4G LTE,
  • wymienny akumulator.

Minusy:

  • przeciętny (żeby nie powiedzieć słaby) aparat,
  • wejście na tylko jedną kartę SIM.