Meizu to producent, który dopiero stara się budować w Polsce swoją renomę. Wydaje się, że firma obrała całkiem niezłą politykę, która zdaje się opierać na sprzedawaniu średniaków z sensownymi podzespołami przy zachowaniu w miarę atrakcyjnej wyceny. Czy Meizu M* dobrze spisuje się w ten nurt? Zobaczmy.

Obudowa, użyte materiały, jakość wykonania

Co nie powinno nikogo dziwić, dominuje plastik. Określiłbym ten smartfon mianem bardzo „delikatnego”. Nie chodzi tu o jego wytrzymałość, a raczej o akcentowanie szlifów, design. Nie będzie zbyt dużym nadużyciem, jeśli napiszę tu teraz, że w mojej subiektywnej opinii, Meizu M8 świetnie będzie leżał w kobiecej dłoni. Jasne, być może moje wrażenie poniekąd potęguje to, że tylna ściana testowego egzemplarza wykonana jest w kolorze różowym, jednak fakt wciąż pozostaje faktem 😉

Fot: własne

Rozmieszczenie portów nie zaskoczy Was w zasadzie niczym. Ot, taki typowy wariant bezpieczny. Na lewej ramce mamy slot na dwie karty SIM lub na kartę microSD. Górna krawędź jest niezagospodarowana, a po prawej czeka klawisz regulacji głośności i Power. Dolna ramka, to – patrząc od lewej – port audio, moduł ładowarki (niestety tylko microUSB) oraz bardzo donośnie grający głośnik. Całość wieńczy nam tylna ściana konstrukcji, gdzie czeka nieco wystający aparat, poniżej którego producent ulokował czytnik linii papilarnych.

Pewnego rodzaju ciekawostką, którą warto tu podkreślić są bardzo ładnie wykonane paski antenowe, które – oczywiście – mamy na tylnej ścianie Meizu M8. To miły designerski akcent, który pozwolę sobie docenić. Urządzenie jest bardzo lekkie, bowiem waży ono tylko 159 gramów. Jego gabaryty na pewno nie są zbyt duże. Spokojnie zmieścicie telefon do kieszeni nawet dość obcisłych spodni. To również cecha warta pochwały.

W czasie moich testów nie udało mi się urządzenia zarysować. Ekran oraz obudowa ocalały w idealnym stanie. Muszę jednak zwrócić uwagę na to, że Meizu ma pewne tendencje do ślizgania się. Trochę amortyzuje wystający moduł aparatu, jednak dla własnego bezpieczeństwa nie polecam kłaść telefonu na gładkich czy pochyłych powierzchniach. Poza archaicznym portem ładowarki, trudno mi za coś wypunktować producenta. W ujęciu obudowy, jej spasowania i jakości wykonania jest naprawdę bardzo dobrze.

Ekran w Meizu M8

Gdy patrzy się na telefon jako całość, aż trudno uwierzyć, że wyświetlacz ma przekątną 5,7 cala. Optycznie dawałem urządzeniu nie więcej niż 5,2-5,3 cala. Pokazuje to dość dobrze, jak wiele może dać obudowa o relatywnie smukłych (jak na tę wycenę produktu) ramkach. Firma zdecydowała się wykonać ekran w technologii IPS oraz zapewnić mu rozdzielczość HD+ (1440×720 pikseli). Producent zdecydował się na dość powszechny format, 18:9.

Fot: własne

Doceniam świetne kąty. Naprawdę, jeśli podkręcicie jasność do około 75% spokojnie można korzystać z urządzenia nawet w słoneczny dzień. Barwy są uczciwe, nieprzekłamane. Nie określiłbym też ich mianem zbyt mocno podbitych przez oprogramowanie. W tej cenie to naprawdę świetny ekran. Jakby tego było mało, moduł jest wolny od łezek, notchy czy tych dziwnych dziurek wewnątrz ekranu, gdzie niektóre firmy umieszczają kamerkę selfie. Dla mnie rozwiązanie od Meizu to atut sam w sobie.

Fot: własne

Zwracam też Waszą uwagę na to, że telefon daje nam możliwość niwelowania szkodliwego światła niebieskiego. To zawsze cecha na plus, bowiem pozwala ona troszczyć się o nasz wzrok. Mamy też sposobność włączenia trybu „przyjazny dla oczu”, jednak do dziś nie wiem, na czym ta przyjazność miała polegać. Po jego aktywacji ekran biel przechodziła w róż. OK, może w nocy to jakiś atut, jednak w ciągu dnia narzędzie bardziej przeszkadzało niż pomagało. Podsumowując, ekran pokazał się z dobrej strony, brawo.

Akumulator

Niby tylko 3100 mAh, a jednak smartfon spokojnie wytrzymywał przez dostępu do ładowarki nawet przez dwa dni. Chcąc pozostać obiektywnym muszę zauważyć, że podczas intensywnej pracy bliżej było do jednego dnia i kilku godzin, ale i dwa dni zdarzało mu się wytrzymać. Uśredniony czas pracy na jednym cyklu ładowania (SoT – screen on time) wahał się między 5,5 a 6,5 godziny, w zależności od wielu zmiennych.

Nie podoba mi się zaimplementowanie archaicznego portu ładowarki, microUSB. Naprawdę, w cenie, której bliżej jest do tysiąca złotych niż do pięciu stówek, trudno przymknąć na to oko. Gdyby był to typowy budżetowiec, uznałbym, że firma mogłaby dążyć do minimalizacji kosztów, ale w średniaku? Sorry, Meizu, ale tego nie kupuję. Smuci też brak wsparcia dla zaawansowanych technologii szybkiego ładowania. M8 od Meizu ładuje się do pełna w trzy godziny.

System operacyjny

Będę przeplatał pochwały z przysłowiowymi „gorzkimi żalami”. Zacznijmy od wad. Oczywistą jest stara wersja Androida. Meizu M8 wciąż pracuje pod kontrolą Androida 8.1.0. Żeby było jeszcze ciekawiej, zabezpieczenia datowane są na 5 października 2018 roku. Jeszcze trochę, a firma będzie mogła świętować jubileusz nieaktualizowania plików bezpieczeństwa. I nie będzie to bynajmniej powód do dumy, w jakimkolwiek ujęciu.

Pisałem to już podczas mojej poprzedniej recenzji smartfona tej firmy, jednak muszę powtórzyć. Jeśli Meizu nie otrząśnie się i nie zacznie aktualizować swoich urządzeń o wiele szybciej, to samo zrobi sobie pod górkę. Jasne, można zrozumieć, że Flyme OS to bardzo zaawansowana i rozbudowana nakładka, jednak wiele innych firm, które również mają swoje nakładki na Androida, radzi sobie na polu aktualizacji nieco lepiej. Można? Można. Do roboty, Meizu.

Meizu M8 – specyfikacja techniczna:

  • Procesor: MediaTek Helio P22,
  • Grafika: PowerVR GE 8320,
  • Pamięć RAM: 4 GB,
  • Pamięć na dane użytkownika: 64 GB,
  • Slot microSD: tak, do 128 GB,
  • System operacyjny: Android 8.1.0 z nakładką Flyme OS 7.1.5.1G

W ujęciu pozytywów, doceniam spójność oraz rozwiązania, jakie przemyca Flyme OS. Nie wszystkie są idealne, jednak w ostatecznym rozrachunku filozofia, jaką firma chciała przemycić, przemawia do mnie całkiem dobrze. Doceniam obecność gestów, możliwość wprowadzania znaczących zmian w interfejsie czy autorskie sklepy, tak z motywami i tapetami, jak i z aplikacjami. Podoba mi się też program „Zabezpieczenia”, gdzie możemy zarówno usunąć śmieciowe pliki tła, jak i przeskanować urządzenie antywirusem.

Jak działa urządzenie? Powiedziałbym, że dobrze. Pogracie w gry, choć nie we wszystkie na pełnych detalach. Wydaje mi się jednak, że „niedzielni gracze” nie będą mieli dużych powodów do narzekań. Smartfon ładnie radzi sobie z wielozadaniowością, dobrze trzyma też aplikacje tła. Smartfon zwolnił mi tylko raz, w chwilę po wyjęciu z pudełka i pokaźnej aktualizacji zbiorczej. W czasie testów dostałem jedno uaktualnienie od Meizu, które ważyło nieco ponad 400 MB.

Zabezpieczenia biometryczne

Skaner działa błyskawicznie, to na plus. Naprawdę, jeśli ktoś szuka sprintera, to spokojnie może dodać Meizu M8 do swojej listy. Budujące, że moduł czyta nasz palec wzorcowy bardzo dokładnie. Jeśli dobrze zeskanujecie odcisk palca, to naprawdę trudno nie odblokować urządzenia. Nie wiem czy to ja mam duże dłonie czy ten telefon jest dla mnie zbyt mały, jednak w mojej subiektywnej opinii czytnik można było umieścić o jakiś centymetr-dwa wyżej. Nie powinno to jednak burzyć ogólnego odbioru czytnika, który jest naprawdę dobry.

Fot: własne

Co do rozpoznawania użytkownika w oparciu o wzór naszej twarzy… no cóż 😉 Jest poprawnie, to w zasadzie wszystko co można powiedzieć. Zdarzają się wpadki i relatywnie długie czekanie na rozpoznanie. Oczywista rzecz, te potknięcia o wiele, wiele częściej zdarzają się podczas pracy przy słabym świetle sztucznym lub słonecznym. W bezchmurny dzień, gdy nie stoicie „za słońcem”, technologia od Meizu daje radę. W ostatecznym rozrachunku o wiele bardziej polecam Wam jednak czytnik linii papilarnych. Wyjdzie Wam to tylko na plus.

Multimedia i aparat w Meizu M8

Pojedynczy głośnik został ulokowany na dolnej ramce. Szkoda, że nie z boku lub na froncie, jednak mówi się trudno. W tej cenie to bardzo powszechne miejsce. Spieszę jednak poinformować Was o tym, że głośniczek radzi sobie po prostu świetnie. Dźwięk jest bardzo donośny. W mojej opinii jest też w miarę czysty. Podkreślam, jak na telefon w tej półce cenowej. Jakość audio na słuchawkach określiłbym na czwórkę z plusem. Trudno znaleźć jakieś wielkie słabości. Podsumowując, audio trzyma zaskakująco dobry poziom.

No i wreszcie, aparat. Podwójny, ulokowany w osi pionowej. Meizu M8 oferuje duet 12 Mpix (f/2.2) + 5 Mpix (f/2.2). Nie są to wartości zbyt powalające. Powiedziałbym, że w 2019 roku łatwo wskazać telefon o lepszej światłosile. Warto też tutaj dopowiedzieć dla osób nowych, że w świecie fotografii, mniej znaczy lepiej. Zwykle f/1.8 pozwoli na wygenerowanie lepszego zdjęcia po zmroku niż moduł z f/2.2 czy f/2.4. Tyle w kwestii teorii. A jak wygląda praktyka?

Zdjęcia oceniłbym na czwórkę. Takie w miarę dobre, nawet ładnie nasycone. Jeśli strzelacie fotki w ciągu dnia, łatwo osiągnąć dość naturalnie wyglądający efekt bokeh. To na plus. Szkoda tylko, że aplikacja aparatu jest niezbyt rozbudowana. Jasne, ma ona nawet i spójny tryb Pro, jednak trochę brakowało mi wielu sensownych parametrów w ustawieniach. Z drugiej strony, dla wszystkich tych, którzy chcą po prostu przyjść na gotowe, czyli aktywować aplikację aparatu i wykonać zdjęcie, Meizu M8 sprawdzi się.

Moduły i łączność

Cieszy obecność hybrydowego slotu na dwie karty SIM. Oczywiście, „hybryda” to nie jest układ idealny, jednak na pewno lepiej mieć po swojej stronie choćby takiego DualSIM’a niż żadnego. Struktura przełączania się między kartami z poziomu systemu jest spójna, przemyślana i działa dobrze. Niezłe wrażenie zostawia za sobą GPS, jakość trybu głośnego oraz trzymanie zasięgu operatora sieci komórkowej.

Pewnego rodzaju ciekawostką jest jakość trzymania sygnału WiFi. Jest bardzo dobrze, jednak raz zdarzyło mi się, że po zalogowaniu urządzeniem do sieci, internet w smartfonie działał zaskakująco wolno. Reset rozwiązał sprawę, a problem nigdy więcej nie wystąpił. Szkoda, że nie ma modułu NFC, bowiem konkurencja w tej cenie potrafi już zaoferować tę technologię. Niestety, ale Meizu nie zdecydowało się na ten ruch.

Meizu M8 – podsumowanie

Będę odsyłał ten telefon z przekonaniem o tym, że z mojego domu wyjeżdża właśnie ot, taki sobie średniak. Średniak, który ma wiele atutów na czele ze świetnym ekranem oraz przemyślaną nakładką Flyme OS. Średniak, który umie w zdjęcia, a na dodatek czaruje świetnym skanerem linii papilarnych oraz zaskakująco dobrym głośnikiem. Jednak choćbym nie wiadomo jak się starał, nie mogę nazwać Meizu M8 smartfonem idealnym. Trochę zabrakło.

Fot: własne

Bije po oczach archaiczna wersja Androida, którą powinno się już raczej pokazywać w skansenach, a nie oferować w swoich telefonach. Nie podoba mi się kilka niedużych niedociągnięć w tłumaczeniu Flyme OS oraz wątpliwa przyszłość w ujęciu aktualizacji. Już nawet nie mówię o otrzymaniu przez smartfona Androida 9 czy Androida Q, ale o łatkach bezpieczeństwa. Szkoda. Moje wątpliwości wzbudza też długi czas ładowania urządzenia.

Jasne, producent umiejętnie niweluje te wady bajeczną, świetnie wyglądającą i poręczną obudową, jednak nie do końca wiem, czy jest to rekompensata w skali jeden do jednego. Jeśli chcecie kupić Meizu M8 i godzicie się z brakiem NFC czy starą wersją Androida, to mogę zapewnić Was o tym, że Flyme OS, audio oraz świetny skaner linii papilarnych wynagrodzą Wam wiele. Czy wystarczająco wiele? Na to pytanie powinniście odpowiedzieć sobie sami 😉

Plusy:

  • piękny design obudowy,
  • świetna waga, poręczne gabaryty,
  • filozofia działania Flyme OS,
  • szereg autorskich aplikacji producenta,
  • nawet niezły aparat w ciągu dnia,
  • bardzo dobra jakość audio,
  • świetne kąty ekranu

Minusy:

  • niekonsekwencje w tłumaczeniu,
  • słaba polityka w zakresie aktualizacji,
  • oprogramowanie aplikacji aparatu mogło by być nieco bardziej rozbudowane,
  • długi czas ładowania akumulatora,
  • technologia rozpoznawania twarzy potrafi mieć swoje humory 😉