Meizu jest jedną z tych firm, która dopiero buduje swoją pozycję w Polsce. Warto jednocześnie nadmienić, że nie jest to nowy gracz, ale producent o ugruntowanej – zwłaszcza w Azji – pozycji. Czy Meizu Note 9 pozwoli producentowi wykroić dla siebie niewielki kawałek naszego rodzimego rynku?

Obudowa, użyte materiały, jakość wykonania

Należy rozpocząć od tego, że urządzenie od Meizu zapada w pamięć bardzo kompaktowymi wymiarami. Człon „Note” w nazwie jakoś tak podprogowo kazał mi domniemywać, że będzie to urządzenie, które waży swoje, ma pokaźne gabaryty i czuć je w kieszeni. A tu proszę, jak najbardziej miła niespodzianka. Bryła jest świetnie wyważona, a zarazem w miarę lekka, dzięki czemu jest to ciekawa opcja także dla kobiet oraz wszystkich tych, którzy cenią sobie nieco mniejsze smartfony.

Meizu Note 9, fot: własne

Obudowa najprawdopodobniej wykonana jest z plastiku lub tworzywa o podobnych właściwościach. Nic nie trzeszczy, nic się nie ugina. Nawet wtedy, gdy wywrzemy na urządzeniu naprawdę sporą presję. To atut. Żeby jednak nie było tak idealnie, ciemna wersja kolorystyczna cechuje się dużą podatnością na ściąganie kurzu oraz smug po naszych dłoniach. Trudno od tego uciec nie tylko w gorące, letnie dni, jednak jest to bolączka wielu innych urządzeń, więc nie można pastwić się nad producentem zbyt długo.

Na dolnej ramce obudowy odnajdziemy port USB-C (brawo!), port słuchawkowy audio oraz moduł głośnika, o którym opowiem Wam szerzej w dalszej części materiału. Na lewej ramce czeka na Was tylko slot na dwie karty SIM. Górna część smartfona pozostała niezagospodarowana, a po prawej mamy rozsądnie umieszczony klawisz regulacji głośności oraz przycisk Power. Nie sposób nie zauważyć, że obudowa aparatu nieco wystaje ponad bryłę urządzenia. Poniżej mamy skaner i znaki handlowe producenta.

W ostatecznym rozrachunku, mimo tego, że trudno było utrzymać Meizu Note 9 w czystości, obudowa i jakość zastosowanych materiałów wywarła na mnie dobre wrażenie. Widać, że producent nie chodził na skróty i wszystko działa dokładnie tak, jak działać powinno. Pozwolę sobie też w tym miejscu odnotować, że mimo kilku przygód, jakie przytrafiły się mojemu egzemplarzowi testowemu, powrócił on do domu bez ani jednej rysy na obudowie. To dobry prognostyk na przyszłość.

Ekran w Meizu Note 9

Na początku pochwała za zminimalizowanie wycięcia, gdzie znajduje się kamerka selfie. To bardzo dobry trend, któremu sprzyjam. W erze notchy, dziurek w ekranie i tego typu wynalazków, Meizu postanowiło, że nie ma sensu kombinować i postawiło na subtelne, ledwie co widoczne dla użytkownika, wcięcie. Jeśli tak samo jak ja, nie przepadacie za tymi wszystkimi innowacjami, jakie ostatnio prezentują różni producenci, to pomysł od Meizu wyda się Wam być bezpieczną, spokojną przystanią.

Meizu Note 9, fot: własne

Jak wypada jakość emitowanych barw? Powiedziałbym, że dobrze. Na taką mocną czwórkę z plusem. Do piątki zabrakło naprawdę niewiele. Czasem, przy intensywnym świetle słonecznym, widać pewne refleksy i przekłamania w przechodzeniu między czernią a szarościami. Nie powinniście zbyt często doświadczyć tego zjawiska, jednak jako czujny obserwator, przez którego dłonie przeszło już naprawdę sporo smartfonów, muszę na ten drobny szczegół zwrócić Waszą uwagę.

Doceniam zastosowanie rozdzielczości Full HD+, smukłe ramki oraz pokrycie ekranem ponad 84% powierzchni przedniego panelu. W tej klasie cenowej to całkiem dobry wynik, który sprawia, że Meizu Note 9 nie ma czego się wstydzić przed konkurencją. Ekran wykonany jest w technologii LCD i oferuje przekątną 6,2 cala. Pewnego rodzaju ciekawostką jest dość nietypowy format, który wynosi 18,7:9. W ostatecznym rozrachunku, jest całkiem dobrze 🙂

Akumulator

Producent postawił na ogniwo o sporej pojemności, która wynosi aż 4000 mAh. Jakby tego było mało, mamy tu wsparcie dla technologii szybkiego ładowania (18 W). Widać więc dość wyraźnie, że czas pracy na jednym cyklu ładowania był jednym z priorytetów Meizu. Czy udało osiągnąć się zamierzone efekty? Jak najbardziej. Jest to naprawdę mocne, wydajne ogniwo, które dla zdecydowanej większości użytkowników zdoła zapewnić nawet 1,5-2 dni z dala od ładowarki. SoT spokojnie przekracza 5,5 godziny w miarę intensywnego użytkowania.

Jeśli podchodzicie do pracy ze smartfonem nieco bardziej zadaniowo, skupiając się zwłaszcza na wykonywaniu połączeń czy odpowiadaniu na wiadomości e-mail, to podejrzewam, że spokojnie przekroczycie SoT wynoszący 7 a może i 8 godzin. Bardzo spodobało mi się też to, że autorska nakładka producenta, Flyme OS, jest dobrze zoptymalizowana. Przy włączonej synchronizacji dla dziewięciu aplikacji, urządzenie w nocy podjadało nie więcej niż 3-5% naładowania akumulatora. To bardzo dobry rezultat.

System operacyjny

Wypada rozpocząć od Flyme OS, czyli wzmiankowanej już przed chwilą, autorskiej nakładki producenta. Jaka ona jest? Jak działa? Czy pojawiają się lagi i spowolnienia? Cóż, na pewno jest dobrze, jednak odnoszę nieodparte wrażenie, że część aplikacji – na czele z własnym sklepem Meizu – instalowana jest trochę na siłę. Jasne, czasem można tam znaleźć jakieś ciekawe apki, jednak czy w erze Google Play tego typu programy mają większy sens? Tu zdania będą podzielone.

Pośród wielu atutów, gdzie szczególnie chciałem pochwalić bardzo przemyślane gesty nawigacyjne czy śliczne, wręcz cukierkowe animacje, skrywa się też jedna wada Flyme OS. Przez lata pracy na urządzeniach z Androidem, chyba jeszcze nie spotkałem się z nakładką, która w pierwszych godzinach pracy byłaby tak nieintuicyjna w kwestii usuwania programów z pulpitu. Jasne, można nauczyć się filozofii, na jaką stawia Meizu, jednak wymaga to nieco cierpliwości.

Meizu Note 9 – specyfikacja techniczna:

  • Procesor: Snapdragon 6150
  • Grafika: Adreno 612,
  • Pamięć RAM: 4/6 GB,
  • Pamięć na dane użytkownika: 64/128 GB,
  • Wsparcie dla kart microSD: nie,
  • Dual SIM: tak,
  • Aparat główny: 48 Mpix, f/1.7, 0.8µm, PDAF + 5 Mpix jako kamerka pomocnicza do głębi,
  • Kamerka selfie: 20 Mpix z f/2.0.

Meizu Note 9 – wydajność

Najważniejsza rzecz: jak wypada wydajność, zarówno dla gier jak typowej, codziennej pracy? Szczerze mówiąc, jest zaskakująco dobrze. Spodziewałem się, że będzie to urządzenie „w miarę wydajne”, a dostałem produkt, który cechuje się naprawdę sporą wydajnością. Spokojnie pogracie w gry, nawet te nieco bardziej zaawansowane graficznie, jak PUBG Mobile. Nie zgłaszam też żadnych problemów z wielozadaniowością, z którą Meizu Note 9 radzi sobie naprawdę świetnie.

Kończąc, pozwolę sobie dopowiedzieć, że smartfon pracuje na Androidzie 9 Pie, a nakładka Flyme OS jest w wersji 7.2. W chwili pisania tego tekstu, smartfon oferował zabezpieczenia z lutego bieżącego roku. Niby dramatu nie ma, ale na miejscu producenta pomyślałbym o nieco lepszej polityce aktualizacji. Czy tego chcemy czy nie, odgrywa ona coraz to większą rolę. Podsumowując, jeśli zdołacie przywyknąć do specyficznego modelu usuwania aplikacji, to nie będę zdziwiony, jeśli smartfon spełni Wasze oczekiwania z nawiązką.

Zabezpieczenia biometryczne

Producent stawia na trzy główne wzorce zabezpieczeń:

  • skaner linii papilarnych,
  • rozpoznawanie twarzy,
  • kod PIN.

Rozpocznijmy od skanera, który – jak sądzę – będzie najczęściej wybieranym sposobem na to, by zabezpieczyć dane na urządzeniu. Jego kulturę pracy określiłbym mianem dobrej. Jest to skaner szybki, jednak odnoszę nieodparte wrażenie, że jego obszar roboczy mógłby być trochę większy. Chodzi o to, że jeśli nie przyłożycie Waszego palca idealnie do czytnika, to czasem trzeba ponawiać procedurę, co zajmuje dodatkowy czas i irytuje. Pewnego rodzaju ciekawostką jest też to, że nie możemy dwa razy zeskanować wzoru tego samego palca.

Meizu Note 9, fot: własne

Rozpoznawanie twarzy to technologia, która swoje największe triumfy święciła w 2018 roku. Dobrze wiedzieć, że Meizu znalazło dla niej miejsce, bowiem świetna, 20-Mpix matryca selfie aż prosi się o zastosowanie tego rozwiązania. Co ważne, działa ona naprawdę dobrze oraz całkiem szybko. Mówimy tu o smartfonie z niższej półki średniej, więc z oczywistych względów, odblokowanie po zmierzchu może zająć Wam nieco więcej czasu, ale w ostatecznym rozrachunku widać, że producent starał się dopiąć wszystko na ostatni guzik.

O kodzie PIN trudno napisać coś odkrywczego. Działa :). I tyle. Podsumowując kwestię bezpieczeństwa urządzenia, Meizu Note 9 radzi sobie po prostu dobrze. Oczekiwałbym tego, aby firma zmieniła nieco swoją politykę w zakresie zgody na wielokrotne dodawanie wzoru tego samego palca do odblokowania z wykorzystaniem skanera. Podejrzewam, że niosłoby to za sobą o wiele więcej pozytywów niż zagrożeń.

Zobacz też: Jaki powerbank kupić w 2019 roku?

Multimedia i aparat w Meizu Note 9

Rozpocznijmy od głośnika. Mamy tu pojedynczy moduł, który ulokowany jest na dolnej ramce obudowy. Nie jestem entuzjastą takiego lokowania głośnika, ale doceniam to, że producent zdecydował się na spory rozmiar maskownicy. Dla Was oznacza to po prostu tyle, że – owszem – dźwięk można stłamsić, gdy trzymacie telefon w obu dłoniach w orientacji poziomej, ale nie jest to tak łatwe, jak w kilku urządzeniach innych producentów. Jakość dźwięku na głośniku oceniam na mocną czwórkę. Dobrze natomiast wypada prezentuje się on na słuchawkach, kiedy cechuje się nawet pewną głębią. Byłoby miło, gdyby Flyme OS dostał nieco więcej ustawień audio, dzięki którym można by wydobyć z głośnika nieco więcej.

Tak oto dotarliśmy do aparatu głównego, na jaki składa się duet 48 Mpix (f/1.7) + 5 Mpix. 48 megapikselowe aparaty to wielkie odkrycie ostatnich miesięcy. Technologia z powodzeniem rozprzestrzeniła się w półce średniej, docierając też do Meizu Note 9. Co ważne, smartfon oferuje nie tylko dobrą specyfikację techniczną ale i zaskakująco dobre fotki. Wielką sztuką jest wyciśnięcie z podwójnej matrycy efektów, które można uznać za bardzo dobre. Z pewnym uznaniem wymierzonym w stronę producenta, spieszę poinformować, że Meizu wykonało naprawdę dobrą robotę.

Podwójny zoom robi robotę

Pochwalę też szybki podwójny zoom, który docenicie w fotografii makro. Oczywiście, urządzenie lepiej radzi sobie z przybliżaniem obrazu przy dobrych warunkach oświetleniowych, jednak nawet wieczorem nie jest źle. To świetna wiadomość dla wszystkich tych, którzy chcą mieć dobry aparat w smartfonie, a jednocześnie nie chcą na niego wydawać kroci. Fotografie nocne uznałbym za dobre, wystarczające. W tej cenie trudno się do czegoś przyczepić.

Maksymalna rozdzielczość dla materiałów wideo to 4K, jednak o wiele bardziej rekomendowałbym Wam nagrywanie w Full HD. Doceniam też rozbudowaną aplikację aparatu, która przy całym tym swoim zaawansowaniu spokojnie może zostać uznana za intuicyjną. 20-Mpix kamerka selfie radzi sobie dobrze. Co ważne, nawet pod słońce, czyli w warunkach, które dobrze pozwalają rozróżnić „średniaki” od urządzeń, które tylko je udają. Naprawdę, za multimedia należy się Meizu duży plus.

 

Moduły i łączność

Wielkim nieobecnym jest slot microSD. Oznacza to, że o prostej rozbudowie pamięci możecie – niestety – zapomnieć. Po stronie oczywistych braków należy też wypunktować producenta za brak wsparcia dla NFC. To dość dziwna zagrywka, bowiem w cenie zbliżonej do tysiąca złotych, NFC powoli staje się standardem. Sporo rekompensuje pełen slot na dwie karty SIM, jednak mając na uwadze rosnącą popularność płatności zbliżeniowych, nie wiem, czy w pełni rekompensuje on wymienione wyżej braki.

Łączność prezentuje się dobrze. Standardowo, zabrałem urządzenie w trasę po strefie przygranicznej, gdzie telefon często musiał przełączać się między nadajnikami różnych operatorów. Poradził sobie dobrze. Fix dla nawigacji GPS jest łapany po pewnej chwili, jednak raz złapany, trzyma zaskakująco dobrze. Pokrycie trasy na nawigacji z tą, jaką pokonałem w rzeczywistości, było zaskakująco dobre. Ze względu na pokaźną pojemność akumulatora, Meizu Note 9 pełnił kilka razy funkcję nawigacji. Ze swojej pracy wywiązał się bezbłędnie.

Meizu Note 9 – podsumowanie

Muszę Wam się przyznać, że zwykle sceptycznie podchodzę do smartfonów firm, które dopiero co wchodzą na nasz rodzimy rynek. Kilka razy już się sparzyłem, więc wiadomo, że moja uwaga się nieco wyostrzyła. Z czystym sumieniem mogę tu napisać, że nie pamiętam, kiedy spotkało mnie tak „pozytywne rozczarowanie” jak w przypadku Meizu Note 9. To naprawdę udana konstrukcja, która świetnie radzi sobie na polu wydajności, głównego aparatu oraz czasu pracy na jednym cyklu ładowania.

Meizu Note 9, fot: producenta

Oczywiście, do ideału trochę zabrakło. Boli brak NFC oraz slotu na kartę pamięci microSD. To oczywiste wady, które należy z tego miejsca dość stanowczo podkreślić. Byłbym jednak daleki od tego, aby skreślać to urządzenie. Meizu Note 9 to smartfon, który dopiero co wchodzi na nasz rodzimy rynek. Po wielu dniach z tym urządzeniem, oceniając je sobie na spokojnie, na chłodno, mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że zalet jest o wiele więcej niż słabostek i mankamentów.

Wciąż nie znamy oficjalnej ceny, jaką trzeba będzie za ten smartfon zapłacić w Polsce. Jeśli będzie to kwota zbliżona do tysiąca złotych, to nie zdziwię się, jeśli smartfon zdoła przekonać do siebie wiele osób. Kończąc, pozwolę sobie też zauważyć, że Flyme OS to ciekawa, a przy tym bardzo rozbudowana nakładka na Androida. Może ona stanowić sporą przeciwwagę wobec nakładek innych firm. Oby tylko producent wydawał aktualizacje zabezpieczeń nieco szybciej 😉

Plusy:

  • kompaktowe wymiary,
  • urządzenie jest bardzo dobrze wyważone,
  • „wcinka” w ekranie (na kamerkę selfie) zajmuje zaskakująco mało miejsca,
  • Flyme OS to ciekawy, a jednocześnie całkiem dojrzały ekosystem,
  • świetne gesty,
  • zaskakująco dobry aparat główny jak i selfie,
  • wsparcie dla obsługi dwóch kart SIM,
  • dobre czasy na jednym cyklu ładowania.

Minusy:

  • brak NFC,
  • brak wsparcia dla microSD,
  • obudowa ściąga kurz i smugi przez co trudno utrzymać telefon w czystości,
  • kilka niekonsekwencji w nakładce Flyme OS.