Motorola od pewnego czasu z przytupem wraca do gry. Firma przedstawiła szereg udanych smartfonów z rodziny G6 oraz budżetowej linii E. I właśnie na test budżetowej Motki zapraszam Was dzisiaj. Czy Motorola Moto E5, którą można kupić za mniej więcej 500 złotych, zasługuje na Waszą uwagę?

Obudowa, użyte materiały, jakość wykonania

Dominuje plastik. Podejrzewam, że dla nikogo nie jest to szokująca wiadomość, jednak warto o tym wzmiankować. Wydaje się, że jedyne dwa metalowe elementy konstrukcji, to obudowa aparatu oraz skanera linii papilarnych. Nie jestem jednak pewien, czy aby nie jest to stylizowany na metal, plastik. Mimo tych drobnych wątpliwości, muszę pochwalić producenta. Bryła jest smukła, lekka, leży pewnie w dłoni, a na dodatek nie ma tendencji do palcowania się.

Na lewej ramce odnajdziecie slot na kartę SIM oraz SD. Trzeba użyć specjalnego bolca, aby go otworzyć. Ów bolec naturalnie wchodzi w skład zestawu. Górna ramka smartfona oddaje Wam port słuchawkowy audio, a na prawo od niego czeka na Was klawisz regulacji głośności oraz przycisk Power. Dolna ramka, to archaiczne, ale akceptowalne w tym przedziale cenowym, wejście na port ładowarki microUSB.

Motka przemyciła swoje autorskie smaczki na tylnej ścianie obudowy. Odnajdziemy tam charakterystyczny, bazujący na okręgu, moduł aparatu głównego, na jaki składa się jasna dioda LED oraz 13-Mpix moduł ze światłem F/2.0. Poniżej, świetnie ulokowany skaner, który zapada w pamięć charakterystycznym „M”, którego wzór został naniesiony na powierzchnię czytnika. Wygląda to po prostu ślicznie. Motorola pokazała, że dobry gust to cecha, którą można przemycić nawet do smartfonów z niższej półki.

Ekran w Motoroli Moto E5

Producent zdecydował się zaszaleć. Mamy tu naprawdę udany wyświetlacz o przekątnej 5,7 cala, który pracuje w rozdzielczości HD+. Naturalnie, w zgodzie z rynkowymi trendami, ekran wykonano w formacie 18:9. Ramki są „w miarę wąskie”. Widywałem droższe urządzenia, które optycznie sprawiały o wiele gorsze wrażenie. Spodoba Wam się także efekt 2,5D, dzięki czemu wyświetlacz zdaje się delikatnie załamywać ku bocznym krawędziom.

Motorola Moto E5 /fot: własne

Wyświetlacz w Motoroli uważam za jasny. Daje on bardzo dobre, jak na tę kategorię cenową, kąty. Nie sposób też narzekać na poziom jasności minimalnej i maksymalnej oraz na czytelność pod słońce. Gdybym nie znał ceny urządzenia, w ciemno założyłbym, że producent zaimplementował moduł do smartfona droższego o jakieś 200-300 złotych, a tu proszę, miła niespodzianka. Jestem przekonany, że ekran w Moto E5 zdecydowanie przypadnie Wam do gustu.

Bateria

Urządzenie oferuje akumulator o pojemności 4000 mAh. To całkiem sporo, choć warto pamiętać o tym, że droższa Motorola Moto E5 Plus daje 1000 mAh więcej. Co jednak najważniejsze, producent naprawdę popisał się w kwestii pracy kultury pracy na jednym cyklu ładowania. Podczas typowego korzystania z Moto E5, bazując na łączności mieszanej, udawało mi się osiągać SoT (czas na ekranie, screen on time) ocierający się o 10 godzin.

To wynik niespotykany dla wielu innych urządzeń. Jeśli ograniczycie się do transmisji danych przez sieć WiFi, ten czas może jeszcze bardziej wzrosnąć. Z dziennikarskiego obowiązku dopowiem też, że na łączności operatora zwykle udawało mi się wykręcić wyniki rzędu 8-9 godzin SoT, w zależności od intensywności pracy ze smartfonem. W wielkim uproszczeniu, dla wielu z Was oznacza to konieczność ładowania smartfona raz na dwa dni. Moto E5 zgarnia tutaj bardzo dużą pochwałę na swoje konto.

System i wydajność

Testowany smartfon, to budżetowiec na pełen etat. Nie spodziewajcie się topowego procesora, zaskakująco dużo pamięci RAM oraz dziesiątek gigabajtów dostępnego na Wasze pliki miejsca. Czy to oznacza, że jest źle? W sumie, niekoniecznie. Zobaczcie:

  • Procesor: Snapdragon 425,
  • Układ graficzny: Adreno 308,
  • Pamięć RAM: 2 GB,
  • Pamięć na pliki: 16 GB z opcją poszerzenia przez slot SD,
  • System operacyjny w chwili debiutu: Android Oreo.

Motorola oferuje podzespoły, które w połączeniu z niemal czystym Androidem działają naprawdę dobrze. Telefon nie przycina, nie ma tendencji do niespodziewanego zamykania aplikacji czy zbytniego ograniczania aplikacji tła. To wszystko pokazuje, że producent nie tylko stworzył smartfon tani, ale na dodatek taki, który można określić mianem przemyślanego.

Ograniczenia i kompromisy odczujecie w grach, zwłaszcza tych bardziej zaawansowanych. O ile spokojnie można grać w gry 2D czy tytuły, które nie stawiają na przełomową grafikę, o tyle najświeższe i najbardziej zaawansowane produkcje będą poza zasięgiem E-piątki. Nawet, jeśli niektóre z tych gier odpalicie, to jakość takiej rozgrywki nie będzie zbyt komfortowa. Spodziewałem się takiego obrotu spraw, dlatego też trudno uznać mi tę cechę Motki za wadę. Chcesz więcej? Zapłać więcej, ot i cała prawda.

Bardzo podoba mi się aplikacja Moto. To w zasadzie największa modyfikacja w Androidzie, na jaką pozwolił sobie producent. Z poziomu narzędzia możemy zarządzać naszą pamięcią, optymalizować pracę baterii, a także korzystać ze świetnych gestów Moto i kilku funkcji powiązanych z wyświetlaczem. Polecam Wam zapoznać się z funkcją ekranu nocnego oraz Wyświetlaczem Moto, który będzie dla Was pokazywał powiadomienia, gdy telefon będzie leżał wygaszony. Świetna sprawa.

Zabezpieczenia biometryczne

Motorola nie zdecydowała się na zaimplementowanie technologii rozpoznawania twarzy. W sumie, może to i lepiej? Napotkałem już kilkukrotnie na tę usługę w telefonach średniopółkowych i nie zawsze działała idealnie. Pozwala to domniemywać, że w smartfonie za 500 złotych, może by i się zmieściła, jednak kultura pracy raczej nie powalałaby na kolana. Być może Motka oszczędziła nam tym samym rozczarowań? Trudno powiedzieć.

Motorola Moto E5 /fot: własne

Mogę natomiast wypowiedzieć się bardzo przychylnie o skanerze. Jest to moduł bardzo mądrze ulokowany. Z tyłu, zwykle idealnie na wysokości naszego palca. Konstrukcja jest odrobinę wklęsła, dzięki czemu można wyczuć ją bardzo łatwo. Najważniejsze jednak zdaje się być to, że skaner linii papilarnych w Moto E5 działa bardzo dobrze. Jest to moduł czuły, a jednocześnie dokładny i całkiem szybki. Taki, który możecie sobie dopisać do listy zalet urządzenia.

Multimedia i aparat w Moto E5

Producent słynie z tego, że głośnik umieszcza na frontowej tafli, nad ekranem. To świetna lokacja, bowiem dźwięku niemal nie można stłamsić dłonią. Docenicie takie ulokowanie modułu zwłaszcza w grach oraz w usługach typu VOD. Dźwięk, który wydobywa się z Motoroli Moto E5 nie jest najwyższej próby, jednak trudno określić go mianem złego. Poprawny, niezły, trochę płaski, ale nie odstający od tego, co oferuje konkurencja w tym przedziale cenowym. Określiłbym go raczej takimi słowami. Cieszy obecność portu audio 3,5 mm.

Główny moduł aparatu, to 13-Mpix matryca ze światłem F/2.0. Motorola rozwija swoją aplikację aparatu, która wprowadza szereg ciekawych funkcji. Warto, abyście pamiętali o tym, że poszczególne tryby wyciągamy „zza pulpitu”, przeciągając palcem od lewej do prawej. Dedykowanych narzędzi nie ma jednak zbyt wiele. Producent zachował Panoramę, wideo w zwolnionym tempie oraz usługę YouTube na żywo.

Na środkowej karcie macie natomiast tryb HDR (warto włączyć), możliwość manipulowania diodą doświetlającą, samowyzwalacz, ustawienia oraz całkiem rozbudowany tryb ręczny. Cieszy obecność Google Lens, czyli namiastki rozszerzonej rzeczywistości. Usługa pomaga w rozpoznawaniu obiektów, tłumaczeniu z języków obcych czy skanowaniu kodów QR.

Motorola Moto E5 oferuje następujące zakresy rozdzielczości dla zdjęć:

  • 13 Mpix (4:3),
  • 9,7 Mpix (16:9),
  • 8,7 Mpix (18:9),
  • 8 Mpix (4:3),
  • 6 Mpix (16:9).

Maksymalna rozdzielczość wideo, to Full HD. Możemy też rejestrować materiał w HD oraz VGA 480p.

Motorola Moto E5 – zdjęcia

Zdjęcia wychodzą w miarę dobrze. Jeśli traficie na słoneczny dzień, to zaryzykuję stwierdzenie, że bez większego trudu ustrzelicie fotkę więcej niż dobrą. Aparat łapie sporo szczegółów, nie ma też tendencji do wydłużonego czasu reakcji podczas pracy z włączonym HDR-em. W nocy naturalnie widoczne są szumy i artafakty, jednak ciężko było spodziewać się w tej cenie czegoś innego. Jak na taką wycenę urządzenia, moduł główny broni się.

5-Mpix aparat selfie jest raczej z tych przeciętnych. Czasem trzeba powtarzać ujęcie kilka razy, jednak raz jeszcze odwołam się do wyceny produktu. Jakość materiałów wideo jest przeciętna. Polecam Wam dokupić selfie-sticka, który pomoże ustabilizować urządzenie i wyeliminować drgania. Tak samo, polecam Wam raczej pracę z rozdzielczością Full HD, w której matryca główna radzi sobie całkiem nieźle.

Moduły i łączność

Cieszy obecność pełnego slotu na dwie karty SIM. To atut, który wielu z Was zdoła docenić. Naturalnie, mamy też wsparcie dla kart microSD, więc o rozbudowę pamięci wewnętrznej jest całkiem łatwo. Motorola Moto E5 wspiera wszystkie ważne standardy łączności, obsługuje też popularne w Polsce pasma LTE. O szybką transmisję danych możecie być więc spokojni.

Zabrakło na pokładzie wsparcia dla NFC, więc płatności zbliżeniowe musicie odłożyć w czasie do zakupu nowego, zapewne droższego, smartfona. Jak zawsze w urządzeniach z logo Motoroli, nie zgłaszam najmniejszych problemów z jakością trzymania zasięgu oraz czasem łapania fix’a dla GPS. Dobrze wypada też tryb głośnomówiący oraz odszumianie dźwięku. Nawet w głośnych pomieszczeniach bez trudu mogłem porozumieć się z rozmówcą.

Motorola Moto E5 – podsumowanie

Tym urządzeniem Motorola przekonała mnie do tego, że można stworzyć urządzenie, które nie wydrenuje naszego portfela do cna, a jednocześnie zapewni całkiem sporo frajdy. Pochwalę świetną jakość materiałów wykończeniowych, charakterystyczny design oraz nadspodziewanie dobry wyświetlacz. Docenicie też takie udogodnienia, jak DualSIM, niemal czystego, wolnego od nakładek Androida oraz dobrą kulturę pracy.

Muszę też pochwalić producenta za politykę aktualizacji. Łącznie otrzymałem już dwie aktualizacje systemu. To całkiem sporo, jak na budżetowca. Były to wprawdzie tylko łatki zabezpieczeń oraz szeroko rozumiana optymalizacja, jednak – odwołując się do ceny – to i tak całkiem sporo. Zakochacie się w topowej, wybitnej wręcz baterii, a aparat główny, w ostatecznym rozrachunku, raczej spełni Wasze wymagania.

Motorola Moto E5 /fot: własne

Prztyczek w nos należy się chyba tylko za kamerę typu selfie, która jest po prostu przeciętna. Podkreślam przy tym raz jeszcze, że zabrakło modułu NFC. Warto też wiedzieć, że Motorola Moto E5 nigdy nie będzie smartfonem gamingowym na pełen etat. W prostsze tytuły spokojnie da się pograć, jednak o rozbudowanych graficznie grach z najwyższej półki radzę zapomnieć.

Generalnie, Motka zostawia po sobie świetne wrażenie. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to produkt udany, który łączy atrakcyjną wycenę z pokaźną pulą możliwości. Brawo, Motko! 😉

Plusy i minusy

+ jasny ekran w formacie 18:9,

+ świetny design,

+ bardzo dobra jakość wykonania,

+ płynnie działający skaner,

+ dobra kultura pracy systemu operacyjnego,

+ rozbudowane, ciekawe funkcje w aplikacji Moto,

+ pełen slot na dwie karty SIM,

+ bajeczna bateria zdolna do wykręcenia 10-godzinnego SOT’u,

+ w ostatecznym rozrachunku, mały plus za aparat główny

 

– kamera selfie nie porywa,

– długi czas ładowania akumulatora,

– trochę szkoda, że zabrakło NFC, ale w tej cenie…akceptuję to 😉