Motorola Moto G8 Power to urządzenie, które wciąż może uchodzić za całkiem nowe. Jak przystało na reprezentanta rodziny Power, jego głównym atutem jest imponująca, a zarazem świetnie zoptymalizowana z systemem, bateria. Co jeszcze trzeba wiedzieć o tym telefonie?

Obudowa w Motoroli Moto G8 Power

Nie ma raczej mowy o niespodziance. Mamy tu tworzywo sztuczne i szkło. Jest to w obecnych czasach bardzo powszechny zestaw i raczej nikogo nie powinno dziwić, że lubiany producent dobrał komponenty właśnie w ten sposób. Telefon skrywa imponujący akumulator o pojemności 5000 mAh i raczej nie powinniście być zaskoczeni tym, że smartfon swoje waży. Precyzując, 197 gramów, a więc naprawdę sporo.

Rozmieszczenie portów nawigacyjnych jest powszechne dla Motoroli, więc tutaj w zasadzie nie ma o czym mówić. Po stronie ciekawostek należy odnotować obecność USB-C, co jest sporym krokiem naprzód względem G7 Power, która stawiała na archaiczny standard microUSB. Perełką są jednak głośniki stereofoniczne, które wykonują w tym telefonie naprawdę genialną robotę. To atut, który zdecydowanie docenicie.

Ekran w Moto G8 Power

Firma zdecydowała się na matrycę IPS. Wyświetlacz ma przekątną 6,4 cala i pracuje w rozdzielczości Full HD+. To dobre parametry, które dodatkowo idą w parze z dobrym poziomem jasności minimalnej i maksymalnej. Z moich doświadczeń wynika, że praca pod słońce jest jak najbardziej możliwa, choć wtenczas suwak poziomu jasności powędruje raczej do poziomu 70-80%. To element, na który warto zwrócić uwagę.

Niezmiernie cieszy mnie też rezygnacja z notcha, który w mojej opinii ujmował smartfonom Motoroli uroku, a nie dodawał niemal żadnych sensownych funkcjonalności. W tym roku firma stawia na dziurkę ulokowaną w górnym lewym rogu ekranu. Znajdziecie tam kamerę o 16 Mpix matrycy. Jest to takie trochę „mniejsze zło”, jednak progres względem poprzednika jest ogromny. W mojej opinii, ekran zasługuje na mocną czwórkę, może nawet czwórkę z plusem. Do piątki odrobinę zabrakło.

Jak działa Motorola Moto G8 Power?

Przede wszystkim szybko, wydajnie i na czystym Androidzie. Dobrze radzi sobie Snapdragon 665 i 4 GB pamięci RAM. Nie są to podzespoły, jakie zapewnią urządzeniu niesamowite wyniki w benchmarkach, jednak z czystym sumieniem jestem w stanie powiedzieć, że kultura pracy jest bardzo dobra. Podczas mojej przygody z G8P, ta nie zwolniła chyba ani razu. Szkoda, że firma zdecydowała się tylko na 64 GB pamięci wbudowanej. Obecnie 128 GB powoli staje się standardem w tej cenie.

Czysty Android ma to do siebie, że – po pierwsze – jest bardzo dobrze zoptymalizowany i śmiga aż miło, jednak – po drugie 🙂 – wiele aplikacji z których korzystaliście na codzień, jeśli pracowaliście ze smartfonami innych producentów, trzeba pobierać samodzielnie ze Sklepu Play, ewentualnie szukać ich zamienników. Jeśli cenicie sobie minimalizm, to Moto G8 Power Was zachwyci. W każdym innym przypadku, docenicie wydajność i potencjał telefonu.

Skaner linii papilarnych i dźwięk w Moto G8 Power

Motorola przyzwyczaiła nas do tego, że czytniki linii papilarnych w jej telefonach to klasa sama w sobie. Nie inaczej jest tym razem. Moduł został ulokowany całkiem sensownie, na tylnej ścianie obudowy, na dodatek na odpowiedniej wysokości. Można powiedzieć, że zawsze znajduje się on idealnie „pod palcem”, a na dodatek radzi sobie całkiem nieźle nawet wtedy, gdy opuszki są lekko wilgotne, na przykład po myciu dłoni. To na plus.

Układ stereofoniczny to duży, żeby nie powiedzieć potężny atut Motoroli. Nie są to najlepsze głośniki na rynku, jednak bez chwili zawahania powiem, że lepsze średnie stereo niż bardzo dobry głośnik mono. Nie można liczyć na zniewalającą ilość opcji w ustawieniach (ach, ten czysty Android) jednak dla typowego użytkownika, funkcjonalność, jaką zapewnia moduł audio i towarzyszące mu oprogramowanie będzie w pełni wystarczająca. Wystarczy do słuchania muzyki, gier a także do obejrzenia ulubionego serialu na platformie VOD.

Aparat w Motoroli Moto G8 Power

Producent postawił na dość zaskakującą specyfikację: 16 Mpix + 8 Mpix + 8 Mpix + 2 Mpix. Wygląda to naprawdę dobrze, a na dodatek idzie w parze z coraz szybciej rozwijaną aplikacją aparatu. Do starych i lubianych funkcji, na czele z kolorem spotowym dołączyło kilka nowinek, a także usprawnień technicznych. Przekuło się to na matrycę, która bardzo ładnie radzi sobie w dobrym i średnim świetle dziennym.

W nocy jest poprawnie. Widać, że nie jest to „top of the top”, jednak w cenie G8 Power, trudno było na to liczyć. Powiedziałbym, że zarówno fotki wykonywane z odległości kilku metrów jak i zdjęcia makro wychodzą dobrze. Nie napotkałem też na problemy z efektem bokeh. Wygląda on całkiem naturalnie i cieszy oko. Czasem zdarzają się niewielkie przekłamania w cieniowaniu (przy bokeh) jednak to słabostka oprogramowania wielu innych urządzeń z półki średniej. Kamera selfie zgarnia czwórkę.

Czy warto kupić Motorolę Moto G8 Power w 2020?

Bateria! Spokojnie, nie zapomniałem o niej. Po prostu głupio mi tworzyć kolejny elaborat pełen pochwał. Napiszę więc bardzo krótko: bateria rządzi, spokojnie wytrzymacie 2 dni z dala od ładowarki przy typowym użytkowaniu smartfona, kiedy nie zmuszacie się do tego, by za wszelką cenę NIE korzystać z urządzenia. Akumulator robi świetną robotę i tyle. To fakt. Po stronie atutów wskażę na świetny skaner, bardzo dobry – jak na tę cenę – aparat, a także kulturę pracy czystego Androida. No i oczywiście stereofonia – miodzio.

Niestety, ale do ideału trochę zabrakło. Co jednak w tym wszystkim najsmutniejsze, to Motorola sama strzeliła sobie w kolano. Brak NFC to porażka i nie da się tego nazwać inaczej. Sorry, Motorolko, ale po prostu nie rozumiem, skąd taka decyzja. Dziwi też zastosowanie tylko 64 GB na dane. Jasne, możemy je sobie rozbudować, jednak mimo wszystko to trochę mało. Specyfikacja nie rzuca na kolana, ale telefon działa płynnie. Jeśli możecie żyć bez NFC, nie zdziwię się, jeśli bardzo polubicie ten telefon 🙂