Nie od dziś powtarzam, że Motorola jest jednym z tych producentów, który – w mojej subiektywnej opinii – rozwija się nad wyraz dynamicznie, nie bojąc się eksperymentować. Motorola One Vision pod wieloma względami potwierdza tę diagnozę. Co więcej, producent ustrzegł się poważnych wpadek. Zatem, czy One Vision to urządzenie warte zakupu? Tego dowiecie się z recenzji – zapraszam!

Obudowa, użyte materiały, jakość wykonania

To średniak, więc należało spodziewać się tworzywa zbliżonego do plastiku. I tak też to wygląda w Motoroli One Vision. Pozwolę sobie podkreślić, że w przypadku tego smartfona tworzywo schodzi na drugi plan. Wszystko za sprawą zastosowania dość nietypowego formatu wyświetlacza, 21:9. Oznacza to dla Was tyle, że ekran może uchodzić za „długi i chudy”, zwłaszcza gdy porównany go z innymi telefonami, na przykład z Motorolą One.

Prekursorem tego kierunku było Sony, które postawiło na dokładnie taki sam format wyświetlacza, jednak trzeba uczciwie zaznaczyć, że Motorola również przygotowała się bardzo dobrze. Smartfon jest świetnie wyważony, bez najmniejszego problemu udawało mi się go obsługiwać jedną dłonią. Nie spodziewałem się tego, że ten format aż tak zdoła przypaść mi do gustu. Nie wiem, czy zamieniłbym ekran swojego domyślnego smartfona na ten, jaki oferuje Motka, jednak mogę Was zapewnić o tym, że adaptacja zajęła mi ledwie kilka godzin.

Na lewej ramce odnajdziecie wejście na karty SIM oraz oddzielne wejście na kartę pamięci microSD. Producent kontynuuje dobre tradycje, efektem czego w Motoroli One Vision nie trzeba szukać kompromisu między drugą kartą SIM a rozbudową pamięci. To świetna wiadomość. Na górnej ścianie obudowy ocalał port audio 3,5 mm, a z prawej mamy klawisz regulacji głośności oraz Power. Co bardzo ważne, są one położone na bardzo dobrej wysokości, więc zwykle odnajdziemy je dokładnie tam, gdzie być powinny – na wysokości naszych palców. Całość domyka nam ulokowany z dołu port USB-C oraz – co jest dla Motoroli pewną innowacją – sąsiadujący z nim, pojedynczy głośnik. Czy to dobra lokalizacja dla modułu audio? O tym opowiem Wam w dalszej części recenzji.

Obudowa aparatu nieco wystaje, ale…

Z tyłu mamy nieco wystający, podwójny aparat główny, poniżej którego mamy dwutonową diodę doświetlającą. Jeszcze niżej odnajdziemy odrobinę wklęsły skaner z charakterystycznym logo producenta. W dolnej części obudowy czeka na nas informacja o tym, że produkt jest zgodny z certyfikacją Android One oraz oznaczenia handlowe producenta. Obudowa ma pewne tendencje do palcowania się, jednak dołączony do zestawu case pozwala niemal w całości wyeliminować to zjawisko.

Motorola One Vision, fot: własne

Gdybym miał podsumować obudowę Motoroli One Vision, ta zebrałaby notę bardzo przychylną, pozytywną. Warto podkreślić też to, że ramka nie jest zbyt kanciasta. Można na niej wyczuć pewne delikatne łuki. Wbrew temu co mogłoby się wydawać, to ważne. Chodzi o to, że nie podczas pracy z One Vision nie mamy wrażenia, jakby telefon dosłownie wżynał nam się w dłoń. Trochę szkoda, że obudowa aparatu jest tak wyrazista i tak wystająca, jednak trudno mi jednoznacznie uznać to za wadę. Jest naprawdę bardzo dobrze.

Ekran w Motoroli One Vision

Oj, można by o tym module napisać długą rozprawkę. Z racji tego, że szanuję Wasz czas, nie zdecydowałem się na to 😉 Przekątna wyświetlacza, to 6,3 cala przy zachowaniu rozdzielczości Full HD+ (2530 x 1080 pikseli). Ekran został wykonany w technologii IPS i to chyba najlepsze, co mogło mu się przytrafić. Barwy są bardzo żywe, naturalnie odwzorowane, a czytelność pod słońce prezentuje poziom o wiele wyższy względem tego, jaki pamiętam chociażby z Motoroli Moto G6. Widać tu duży progres.

Motorola One Vision, fot: własne

Poza specyficznym formatem wyświetlacza, nie sposób nie zauważyć też dość dużej „dziury” widocznej w górnym lewym rogu, w obrębie wyświetlacza. Właśnie w tym miejscu producent zdecydował się ulokować kamerkę do zdjęć selfie. Jest to stosunkowo nowy trend, który na salony wprowadziła inna firma z branży smartfonów. Nie sposób jednak nie dostrzec tego, że – w ujęciu „dziury w ekranie” – mówimy o telefonie ze średniej półki cenowej. Chodzi o to, że obwódka z niezagospodarowaną przestrzenią, która oddziela moduł selfie od aktywnej części ekranu jest bardzo duża.

Zobacz też: TOP 5 smartfonów od Motoroli

Mówiąc w pełni szczerze, na początku wyglądało to dla mnie niezbyt atrakcyjnie. Takie jakby rybie oko. Po kilku dniach nauczyłem się ignorować ten efekt, a całkiem niedawno przyłapałem się na tym, że już niemal nie dostrzegam tego mankamentu. Pokazuje to, że da się żyć z tak specyficznie ulokowaną frontalną kamerką. Mimo wszystko, życzyłbym sobie tego, aby w kolejnych generacjach smartfonów Motorola nieco zmniejszyła obwód tej dziury w ekranie lub postawiła na układ peryskopowy, który oddaje użytkownikowi do dyspozycji cały ekran, bez żadnych wcięć czy dziurek.

Motorola One Vision, fot: własne
Plus za Gorilla Glass

Doceniam obecność szkła ochronnego Gorilla Glass 3. Nie jest to najnowsza generacja szkła ochronnego od Corning, jednak w opinii wielu osób, to właśnie „trójka” gwarantowała bardzo dobrą wytrzymałość na różnego rodzaju obcierki czy urazy mechaniczne. Podczas długich testów Motoroli One Vision, telefon nie dorobił się ani jednej rysy. Uważam, że potwierdza to dość dobrze, że producent odpowiednio zabezpieczył wyświetlacz.

Akumulator

Jest dobrze i „w miarę dobrze” jednocześnie. Dobrze, bo producent oferuje szybkie, 18 W ładowanie. W cenie Motoroli One Vision, która teraz nieznacznie przekracza tysiąc złotych, to spory atut. Urządzenie nie potrzebuje zbyt dużo czasu, by naładować ogniwo, którego pojemność wynosi 3500 mAh. Nieco pomaga też Android Pie, który oferuje kilka trybów zarządzania energią, dzięki którym Motka potrafiła wytrzymać na jednym ładowaniu nawet i 5,5-6 godzin w miarę intensywnego użytkowania.

To przywołane w poprzednim akapicie „w miarę dobrze” tyczy się właśnie pojemności ogniwa. Producent już nie raz pokazywał, że świetnie radzi sobie z implementowaniem akumulatorów, których pojemność może wpędzić konkurencję w kompleksy. Zatem, dlaczego w One Vision mamy tylko 3500 mAh? Na to pytanie nie potrafię Wam niestety odpowiedzieć. Mogę Was natomiast zapewnić co do tego, że wyniki na jednym cyklu ładowania są poprawne oraz że czysty Android i jego optymalizacja bardzo pomaga w utrzymaniu smartfona z dala od ładowarki przez nieco dłuższy czas.

System operacyjny

Zgodnie z linią, jaką firma obrała już podczas premiery Motoroli One, mamy tutaj czyściutkiego, wolnego od daleko idących modyfikacji, Androida. Czujni obserwatorzy branży słusznie zauważą teraz, że przecież już w starszych Motorolach system był niemal wolny od nakładek. Owszem, to prawda. Chodzi jednak o certyfikację Android One. To dość nowa sprawa, która odgrywa niemałe znaczenie. Właśnie dzięki Android One macie zapewnioną trzyletnią politykę aktualizacji telefonu. Jak na średniaka za około tysiąc złotych to świetna sprawa.

Po długich, bo trwających nieco ponad dwa miesiące testach mogę Was też zapewnić, że producent pamięta o swoim telefonie, bowiem pojawiło się kilka aktualizacji do pobrania. Jak zawsze pozwolę sobie pochwalić aplikację Moto, gdzie możemy skonfigurować gesty, wyświetlacz Moto (wraz z możliwością pokazywania wybranych danych, gdy ekran jest wygaszony – wystarczy go podnieść) czy szybkie nagrywanie. Żadnych innych aplikacji od Motoroli, które mocno ingerowałyby w soft raczej tu nie znajdziecie.

Motorola One Vision – specyfikacja techniczna:

  • Procesor: Exynos 9609,
  • Grafika: Mali G72 MP3,
  • Pamięć RAM: 4 GB,
  • Pamięć na dane: 128 GB,
  • Wsparcie dla karty microSD: tak,
  • Wsparcie dla obsługi dwóch kart SIM (Dual SIM): tak,
  • Łączność: NFC, Bluetooth 5.0, WiFi 802.11a/b/g/n/ac

Jeśli ktoś z Was obawia się, że 4 GB pamięci RAM to mało, to od razu mogę Was uspokoić. Jak na telefon z czystym Androidem to w pełni wystarczająca ilość miejsca. Smartfon działa bardzo płynnie. Nie pamiętam sytuacji, by telefon spowolnił czy złapał jakąś przycinkę animacji. To dość jednoznacznie potwierdza, że One Vision jest smartfonem świetnie zoptymalizowanym. Spokojnie udawało mi się też pograć w gry, nawet i te nieco bardziej zaawansowane graficznie. W ujęciu kultury pracy jest wręcz wzorowo.

Zabezpieczenia biometryczne

Jeśli mówimy o skanerze, jest wzorowo. Moduł jest lekko wklęsły, więc można odnaleźć go pod palcem bardzo łatwo. Niezmiernie cieszy mnie też to, że Motorola nie podąża ślepo za modą, by przenosić czytnik na lewą ścianę smartfona, jednocześnie rozdzielając go od przycisku Power. Dla mnie często jest to rozwiązanie bardzo nieintuicyjne w obsłudze. Tutaj wszystko działa dokładnie tak, jak działać powinno. Mamy skaner ulokowany na dobrej wysokości, który śmiga aż miło, efektem czego mogę przyznać za czytnik linii papilarnych szczerą, jak najbardziej zasłużoną pochwałę.

Motorola One Vision, fot: własne

Tak się jednak składa, że firma postanowiła dodać jeszcze możliwość odblokowania smartfona z wykorzystaniem naszej twarzy. Cóż, 25 Mpix kamera selfie aż prosi się o takie zastosowanie. O ile w ciągu dnia technologia działa dobrze, o tyle po zmroku miewa ona swoje lepsze jak i gorsze momenty. Czasem trzeba czekać, a czasem ponowić całą procedurę odblokowania. Powiedziałbym, że jest to ciekawostka, o której można zapomnieć właśnie przez wzgląd na świetny, w dużej mierze idealny skaner linii papilarnych.

Multimedia i aparat w Motoroli One Vision

Gdy wziąłem Motkę w dłoń i zobaczyłem, że głośnik został ulokowany na dolnej ramce, byłem w szoku. Jak to, przecież Motorola implementowała ten moduł we frontalny głośnik, w górnej części ekranu. Cóż, miłośnicy „starej szkoły” doznają zapewne tego samego szoku, co ja. Gdy już się z niego otrząśniecie, zwróćcie uwagę na dwie cechy One Vision. Po pierwsze, układ audio wciąż wspiera technologię Dolby Audio, która sprawa, że smartfon gra więcej niż dobrze. Po drugie, nawet jeśli przykryjecie głośniczek dłonią, to ten potrafi grać tak donośnie, że jakość dźwięku bardzo mało traci na jakości.

Aparat to bardzo ciekawe zagadnienie, które najlepiej będzie rozpocząć od specyfikacji technicznej. Na tylnej ścianie obudowy stoi napisane, że to moduł 48 Mpix (f/1.7). Owszem, tak jest, jednak nie zdziwcie się, jeśli w ustawieniach rozdzielczości nie znajdziecie tego formatu. Motorola interpoluje zdjęcia z 48 Mpix do 12 Mpix na wyjściu. Matrycy głównej pomaga 5 Mpix (f/2.2) oraz OIS, co w tej cenie jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

Motorola One Vision, fot: własne

Wydaje mi się, że producent nieco dopieścił aplikację aparatu. Szczególnie dało się to odczuć podczas pracy w trybie interpolowania barw. Teraz o wiele łatwiej udawało mi się wydzielić kolor, który – jako jedyny – ma być obecny na zdjęciach. Brawo. W ujęciu zdjęć generowanych w dobrym lub choćby przeciętnym świetle, nie zgłaszam żadnych uwag. Miło mi też poinformować Was o tym, że One Vision potrafi wykręcić zadowalającej jakości zdjęcia po zmroku lub w gorszym świetle.

Zatem, jak to jest z tymi zdjęciami?

Oczywiście, nie jest to poziom flagowców, jednak jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że mówimy o smartfonie, który kosztuje 1/3 ceny flagowca, to trudno wymagać cudów. Mimo wszystko, docenię też tryb Zdjęć Nocnych, Ruchomych Zdjęć oraz wskarcia dla wideo 4K UHD oraz 4K w formacie 21:9. Dobrze wiedzieć, że firma pozwala później wykorzystać potencjał ekranu w tak nietypowym formacie. Wydaje mi się, że większość z Was będzie z tego aparatu naprawdę zadowolona 😉

 

Moduły i łączność

Jest wszystko, czego należałoby się spodziewać. NFC, które umożliwia realizowanie płatności zbliżeniowych. Nie zabrakło też Bluetooth w standardzie 5.0, pełnego slotu na dwie karty SIM oraz tacki na kartę pamięci. Producent już od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy stawia na łączność w jak najlepszym wydaniu i wypada po prostu stwierdzić, że Motorola One Vision kontynuuje te dobre nawyki. Na tym polu mało kto może się  Motką równać.

Dla zasady muszę odnotować też, że nie zgłaszam żadnych uwag co do łączności. Przełączanie się między slotami na karty SIM jest banalne, a telefon trzyma sygnał zaskakująco dobrze. Zarówno głośnik do rozmów telefonicznych jak i mikrofon również wywiązują się ze swojej roli po prostu dobrze. Pokonałem wiele kilometrów na rowerze z włączoną aplikacją zdrowotną, która bazuje na łączności GPS. Mogę Was zapewnić, że gromadzone dane są wiarygodnym odwzorowaniem trasy, jaką pokonałem.

Motorola One Vision – podsumowanie

Z innowacjami jest tak, że czasem łatwo przedobrzyć. Można na przykład stworzyć telefon z ekranem w formacie 21:9, ale nie zapewnić mu wsparcia ze strony aplikacji i oprogramowania. Można postawić na stereo, ale nie dać mu kompatybilności z technologią Dolby. Motorola to stary wyjadacz, który świetnie zdaje sobie z tego sprawę. Właśnie ta wiedza pozwoliła firmie uniknąć wielu chorób wieku dziecięcego.

Kupując One Vision dostajecie produkt dojrzały, świetnie wykonany oraz uzbrojony w mocne, sensownie skomponowane podzespoły. Oczywiście, do „dziury w ekranie”, gdzie firma ulokowała 25 Mpix kamerkę selfie trzeba przywyknąć, jednak zapewniam, że po jakimś czasie jest to w pełni wykonalne. Mam mieszane uczucia co do braku diody powiadomień, ale mogę Was zapewnić o tym, że tryb Wyświetlacz Moto zastępuje poczciwą diodę całkiem godnie.

Motorola One Vision, fot: własne

Podsumowując, wbrew temu, czego się obawiałem, Motorola zdołała obronić swój nowy produkt. Wsparcie dla 4K w formacie 21:9 czy świetna optymalizacja z tak nietypowym formatem, to tylko i wyłącznie potwierdzenie słów, jakie napisałem Wam dwa akapity wcześniej. Zaryzykuję tezę, wedle której przy dobrych i przeciętnych warunkach foto, z aparatu głównego można wycisnąć naprawdę dużo. Jeśli do tego dodamy bardzo atrakcyjną wycenę oraz świetne zaplecze komunikacyjne, to nie będę zdziwiony jeśli Motorola One Vision sprzeda się w Polsce bardzo dobrze.

Plusy:

  • wyświetlacz, nawet pomimo wycięcia w nim wielkiej dziury na kamerę selfie 😉
  • optymalizacja systemu operacyjnego,
  • świetnie zgrana aplikacja Moto,
  • zaskakująco dobry (w ciągu dnia) aparat z kilkoma ciekawymi trybami,
  • poręczne wymiary,
  • bardzo bogate zaplecze komunikacyjne z NFC na czele,
  • certyfikacja Android One.

Minusy:

  • wystająca obudowa aparatu,
  • brak diody powiadomień