Czy smartfon za około 300 złotych ma sens? Zdania będą podzielone. Jeśli jednak mówimy o urządzeniu z Androidem GO, to wydaje się, że warto rozważyć tego typu inwestycję. Ostatecznie, nie ryzykujemy zbyt wiele pieniędzy, a w zamian możemy dostać urządzenie, które działa naprawdę nieźle. Czy Neffos C5 Plus jest jednym z takich urządzeń? Sprawdźmy.

Obudowa, użyte materiały, jakość wykonania

Dominuje plastik. Nie powinniście być tym zdziwieni, bowiem tak niska cena urządzenia nie wzięła się znikąd. Warto jednak odnotować, że – wbrew obiegowej opinii – to tworzywo ma sporo zalet. Jest ono całkiem odporne na uszkodzenia mechaniczne, trudno je zarysować, a w rzeczonym Neffosie nie ma też tendencji do nadmiernego palcowania się. Porty nawigacyjne nie są może rozmieszczone idealnie (nie jestem w stanie pojąć, dlaczego niektóre firmy dają port ładowarki na górną belkę) ale na pewno nie można im zarzucić zbyt wiele.

Neffos C5 Plus ma jedną cechę, której mogą mu pozazdrościć inne – nieraz o wiele droższe – smartfony. Dostajemy tu dostęp do tylnej ściany obudowy i możemy ją zdemontować i zdjąć. W 2019 roku to wręcz niesamowita cecha telefonu. Po zdjęciu rzeczonej tylnej ściany dostajemy dostęp do baterii oraz do dwóch slotów na karty SIM i wydzielonego wejścia na kartę microSD. W mojej opinii to spory atut. Patrząc nieco bardziej dalekosiężnie, jeśli kiedyś zarysujecie tylną ścianę obudowy to niemal zawsze można ją wymienić po kosztach, bez konieczności odsyłania urządzenia na serwis.

fot: własne

Doceniam też bardzo przyjazne dla użytkownika gabaryty. Nie jest to najmniejszy telefon na rynku, a jednak dzięki postawieniu na plastik, uznaję go za sprzęt bardzo lekki i świetnie wyważony. Neffos C5 Plus leży w dłoni pewnie, dlatego też bez trudu można obsługiwać urządzenie z wykorzystaniem tylko jednej dłoni. Patrząc na obudowę i jakość wykonania, muszę przyznać, że producent zasługuje na pochwałę. Jest naprawdę dobrze.

Dla zasady dopowiem tu tylko, że lewa ramka obudowy pozostała niezagospodarowana, a na górnej odnajdziemy przywołany wcześniej moduł ładowania (microUSB) oraz port słuchawkowy. Z prawej części czeka na Was klawisz regulacji głośności, a poniżej niego odnajdziemy przycisk Power. Dolna ramka obudowy jest niezagospodarowana, a na tylnej ścianie konstrukcji mamy pojedynczy, 5-Mpix aparat z diodą doświetlającą, logo firmy Neffos oraz główny głośnik.

Ekran w Neffosie C5 Plus

Na opakowaniu możemy wyczytać, że mamy tu moduł o przekątnej 5,34 cala, który wykonany jest w formacie 18:9 i oferuje rozdzielczość FVGA+ (940 x 480 px). Producent firmuje ekran jako wykonany w technologii FullView. Brzmi dumnie, prawda? Niestety, ale nie ma co liczyć na fajerwerki. Nie jestem tym faktem zbyt mocno zdziwiony, bowiem wystarczy tylko odwołać się do ceny Neffosa, by zdać sobie sprawę z tego, z jakim telefonem mamy do czynienia.

Czy to oznacza, że ekran jest zły i nie da się z niego korzystać? W mojej subiektywnej opinii, nie. Uznaję ten wyświetlacz za przeciętny. Pojawiają się refleksy świetlne, czasem trzeba dobrze kombinować nad ustawieniem się w taki sposób, by nie padało na nas światło, ale w tej cenie to coś normalnego. Pozwolę sobie pochwalić dobrą reakcję na dotyk oraz w miarę dobre odwzorowanie kolorów. Daleko mu do ideału, ale spokojnie można oglądać YouTube’a i cieszyć się poprawnej jakości obrazem.

fot: własne

Na Waszym miejscu przemyślałbym zmianę domyślnej, niby-błękitnej tapety na jakąś inną. Ten kolor zdecydowanie nie leży urządzeniu i można odnieść wrażenie, jakby był on „wyprany”, źle dobrany. Czarne motywy kolorystyczne, mimo, że mają tendencję do przechodzenia w szarości, wyglądają tu o wiele lepiej. Producent chyba zdawał sobie sprawę z tych ograniczeń, bowiem po skonfigurowaniu Androida od razu mamy możliwość wyboru spośród wielu naprawdę ładnych tapet.

Bateria

Akumulator ma pojemność 2200 mAh. Niby niedużo, jednak przypominam, że mówimy tu o urządzeniu, które pracuje pod kontrolą Androida GO, czyli dość mocno odchudzonej wersji systemu operacyjnego od Google. Do tego dodajmy niską rozdzielczość ekranu, mało zasobożerne podzespoły i nagle okaże się, że taka pojemność akumulatora ma spory sens. Podczas moich testów zwykle bez większego wysiłku udawało mi się przebić 7 godzin pracy na ekranie.

TP-Link Neffos C5 Plus, fot: własne

W mojej ocenie to bardzo dobry wynik. Powagi sprawie dodaje też to, że moim celem było jak najszybsze wydrenowanie akumulatora, więc obsługa Neffosa w dużej mierze skupiała się na multimediach i treściach, które z założenia mają rozładować akumulator jak najszybciej. Jestem przekonany o tym, że w codziennym użytkowaniu wielu z Was będzie witało się z ładowarką nie częściej niż raz na dwa-trzy dni. To bardzo dobre wyniki, które dla wielu innych smartfonów pozostają nieosiągalne.

Zobacz też: Recenzja Xiaomi Redmi 6A

System i wydajność

Rozpoczynamy od krótkiego omówienia specyfikacji technicznej testowanego Neffosa C5 Plus:

  • Procesor: MediaTek MT6580M,
  • Grafika: Mali-400,
  • Pamięć RAM: 512 MB/1 GB
  • Pamięć na pliki użytkownika: 8/16 GB,
  • Slot kart SD: tak, do 64 GB,
  • Dual SIM: tak,
  • Aparat główny: 5 Mpix,
  • Kamerka selfie: 2 Mpix,
  • Łączność: Bluetooth 4.0, WiFi 802.11 b/g/n, łączność 3G (brak LTE), GPS, audio 3,5 mm, microUSB, microSD,
  • Akumulator: 2200 mAh,
  • System operacyjny: Android 8.1 GO Edition.

Należy odnotować, że producent przemycił kilka swoich aplikacji oraz rozwiązań. Pośród tych innowacji największą zmianą zdaje się być obecność nakładki Neffos UI (NFUI), która dodaje wiele zmian wizualnych. Dzięki niej możemy choćby wybrać, czy chcemy mieć dostęp do podmenu aplikacji czy też chcemy, by kolejne programy były widoczne bezpośrednio na pulpicie głównym. Dostajemy też oprogramowanie DuraSpeed, którego zadaniem jest optymalizowanie wydajności naszego smartfona.

W kategorii wad muszę natomiast rozpatrywać obecność kilku preinstalowanych gier. Nigdy nie byłem zwolennikiem tego typu rozwiązań. Jeśli chcę jakieś gry, pobieram je ze Sklepu Play. Są tam ich tysiące, może nawet miliony, dlatego też nie rozumiem, po co mi jakieś trzy dostępne po wyjęciu z pudełka produkcje. Na szczęście można te aplikacje szybko usunąć, więc problem można rozwiązać dość łatwo, jednak pewien niesmak pozostał.

Jeśli chodzi o kulturę pracy, nie liczcie na fajerwerki. Telefon oferuje podstawową wydajność i o ile nie można narzekać na takie funkcjonalności, jak surfowanie po sieci czy korzystanie z usług od Google (w wersji GO Edition) o tyle od razu radzę Wam – zapomnijcie o złożonych grach czy zasobożernych aplikacjach. Telefon albo ich nie uciągnie albo ich działanie będzie Was irytować. Godzę się z tym, bowiem wiem, na czym polega filozofia Androida GO. To sprzęt do podstawowych czynności. Z tej roli Neffos C5 Plus się wywiązuje, jednak podkreślam raz jeszcze, rezerwuar mocy jest dość mocno ograniczony.

Zabezpieczenia (biometryczne)

Nawias nie znalazł się tutaj przypadkowo. Mówimy o telefonie z najniższej możliwej półki cenowej, co oznaczało rozległe oszczędności. Wiedzcie, że ofiarą tych oszczędności padł też skaner linii papilarnych, którego nie odnajdziemy na pokładzie. Idąc tym tokiem dalej, do naszej dyspozycji pozostają raczej podstawowe możliwości zabezpieczenia urządzenia, na czele ze wzorem lub kodem PIN. Trudno tutaj napisać coś więcej. Po prostu trzeba zaakceptować ten stan rzeczy i korzystać z funkcji, jakie są na wyposażeniu urządzenia.

Multimedia i aparat w Neffosie C5 Plus

Rozpoczynamy od ulokowanego na tylnej ścianie konstrukcji głośnika. Bardzo podobną lokalizację wcale nie tak dawno temu pokazało Xiaomi. Głośnik ulokowany na pleckach można było podziwiać w Xiaomi Redmi 6A i Xiaomi Redmi 6. Nie jestem zwolennikiem umieszczania tego modułu na tylnej ramie obudowy, bowiem – w mojej opinii – wpływa to negatywnie na jakość audio. Chodzi oczywiście o to, że dźwięk można wtenczas łatwo stłamsić, na przykład naszą dłonią lub przez kontakt z powierzchnią, na której kładziemy smartfona.

fot: własne

Neffos nie wyróżnia się na tym tle zbyt mocno. Niby mamy możliwość poprawy jakości brzmienia dzięki narzędziu BesLoudness, jednak nie powiedziałbym, że efekty pracy tego narzędzia wyrwą Was z kapci. Głośnik jest po prostu średni, przeciętny. Jeśli wyrobicie sobie swój własny sposób na trzymanie telefonu tak, by Wasza dłoń nie zasłaniała modułu głośnika, to nie powinniście narzekać. W przeciwnym razie szybko zatęsknicie za głośnikiem ulokowanym z dołu lub na froncie urządzenia.

Aparat główny ma 5-Mpix matrycę i trudno tutaj powiedzieć coś odkrywczego. To budżetowiec, więc po aparacie trudno spodziewać się wiele. W zasadzie całość można sprowadzić do stwierdzenia, wedle którego przy dobrym świetle fotki powinny wyjść poprawnie. Jeśli jednak trafią Wam się deszczowe, szare popołudnia, to w ciemno załóżcie, że jakość zdjęcia będzie raczej niezbyt wygórowana. Pojawią się szumy, artefakty i przekłamania.

Zobacz też: Neffos wprowadza na rynek smartfony z Androidem GO

2-Mpix kamerka selfie działa na dość podobnych zasadach. Niby mamy tutaj tryb upiększania twarzy, jednak jego działanie nie sprawi, że smużenie czy „pikseloza” cudownie zniknie ze zdjęć. To po prostu nie jest telefon dla miłośników fotografii mobilnej. Sprawdzi się raczej dla tych z Was, którzy wiedzą za co płacą i nie wymagają od smartfona tego, by ten oferował jakość choćby na poziomie najtańszego aparatu cyfrowego. Maksymalna rozdzielczość dla wideo to 720p.

Moduły i łączność

Największą bolączką jest brak wsparcia dla LTE w wybranych wersjach. Oznacza to, że jeśli będzie łączyć się z siecią przez łączność Waszego operatora, to na wczytanie stron trzeba będzie czasem poświęcić trochę czasu. To samo tyczy się oczywiście YouTube’a, usług VOD czy nawet pobierania aplikacji ze Sklepu Play. W tym miejscu po raz kolejny musimy odwołać się do tego, że mówimy o budżetowcu. O jednym z najtańszych nowych urządzeń, jakie można kupić w polskiej dystrybucji.

Doceniam obecność slotu na dwie karty SIM. Cieszy też to, że nie jest to Dual SIM hybrydowy lecz pełnoprawny. Jeśli chcielibyście poszerzyć ilość dostępnej pamięci na Wasze pliki, to mamy tu również dedykowany slot na kartę microSD. Maksymalnie obsłuży on karty o pojemności 64 GB. Całość wieńczy nam Bluetooth 4.0, czyli szeroko rozumiany standard w tej cenie. Nie powiem złego słowa na zasięg. Nawet w paśmie przygranicznym, Neffos C5 Plus radził sobie dobrze.

Neffos C5 Plus – podsumowanie

Miałem przyjemność spędzić z tym urządzeniem sporo czasu. Była to zarazem moja pierwsza przygoda ze smartfonem, który bazuje na „okrojonym” Androidzie GO. Muszę przyznać, że ten telefon dość dobrze pozwolił mi zrozumieć filozofię tego systemu. Wiecie, to nie tak, że są tam same obostrzenia, aplikacje są okrojone i oferują ledwie szczątkową funkcjonalność. Owszem, są one nieco inne, jednak w wielu wariantach jest to raczej zaleta.

Neffos C5 Plus, fot: własne

Interfejs jest prostszy, całość – mimo leciwej specyfikacji technicznej – działa szybko i zazwyczaj pozwala na komfortową pracę. Tak po niemal miesiącu z Neffosem postrzegam Androida GO. Nie liczcie na fajerwerki, jednak jeśli szukacie sprzętu, który ma po prostu działać, to zapewniam Was, że dobrze trafiliście. Raz jeszcze podkreślę, że nie jest to – i zapewne nigdy nie będzie – sprzęt dla graczy, entuzjastów zdjęć a nawet zwolenników łączności LTE.

Mam mieszane uczucia co do ekranu, jednak moje doświadczenia pokazują, że można go oswoić całkiem szybko. Już zwykła zmiana tapety sprawia, że staje się on nieco bardziej atrakcyjnym wizualnie. Nie podoba mi się ulokowany z tyłu głośnik, ale możliwość otwarcia tylnej ściany obudowy i uzyskanie dostępu do baterii to genialna sprawa. Jeśli wiecie na co się piszecie, jestem przekonany o tym, że Neffos C5 Plus przypadnie Wam do gustu. Polecam raczej wersję z 1 GB pamięci RAM, bowiem 512 MB to już chyba jednak zbyt mało.

Plusy:

+ cena,

+ kultura pracy w większości scenariuszy użytkowania Androida GO,

+ „zmodyfikowana”, lekka wersja Androida oraz dedykowanych aplikacji,

+ kilka ciekawych modyfikacji producenta,

+ pełen dostęp do baterii, wraz z możliwością jej podmiany

+ dobra jakość dźwięku na słuchawkach

+ dobra jakość trzymania sygnału operatora

Minusy:

– brak łączności LTE,

– słaba specyfikacja techniczna, która na pewno nie zachwyci graczy,

– możliwości foto-wideo są dalekie od ideału,

– przeciętny wyświetlacz,

– kilka zbędnych, domyślnie zainstalowanych aplikacji na czele z grami.