Smartfon, to idealny przykład na małe urządzenie, które ma realną władzę. Bez trudu możemy zarządzać naszymi pieniędzmi, organizować swój dzień w pracy, a nawet sterować domem, choć na tym polu wciąż jest jeszcze dużo do zrobienia.

Słowem wstępu…

Era miniaturyzacji, to jednocześnie era ułatwiania nam niemal każdego naszego zadania. Zarówno inteligentne zegarki, jak i telefony komórkowe już od paru lat sprawiają, że o wielu zadaniach możemy zapomnieć. A nawet, jeśli możemy o nich zapomnieć „tak nie do końca”, to wykonywanie tych czynności jest po prostu banalnie proste. Wydaje mi się, że stoimy właśnie u progu dość dużego wyzwania, które na nowo zdefiniuje przydatność smartfona.

Powiedzmy sobie szczerze, zakup polisy przez internet, założenie konta w banku czy opłacenie rachunków, gdy akurat mamy chwilę wolnego w pracy, to raczej nikogo już nie dziwi. Traktujemy te funkcje jako część codzienności. Tak samo, jak nawigację Google Maps czy szereg innych usług. Po prostu są. Teraz przyszedł czas na kolejny krok naprzód. Wiele wskazuje na to, że już za kilka lat smartfon może stać się centrum naszego domu.

Inteligentny dom, to dom ze smartfonem?

Co jest obecnie najważniejszą sprawą, jeśli mowa o mieszkaniu czy domu? Kuchnia? Inteligentny telewizor? A może ogrzewanie podłogowe i dobrze ocieplony metraż? Powiedziałbym, że warto spojrzeć nieco bardziej przyziemnie. Wydaje mi się, że najważniejszą rolą do odegrania mają – stale i niezmiennie – klucze. Tak, właśnie one. Poczciwy, stary wynalazek, który znamy od setek lat. Zamek do drzwi, mimo tego, że znacząco ewoluował, wciąż wymaga od nas jednego: pasującego klucza.

A gdyby tak odwrócić ten schemat i zamienić smartfona w klucz? Przymiarki ku temu trwają już od pewnego czasu. Rynek inteligentnego domu rozwija się bardzo dynamicznie, jednak trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Zazwyczaj są to rozwiązania dość drogie, a w pełni funkcjonalny smart home wciąż jest w Polsce towarem mocno deficytowym. Oczywiście, producenci stopniowo oddają naszym smartfonom coraz więcej władzy (smart TV, inteligentni asystenci domowi), jednak do pełnego sukcesu wciąż jeszcze trochę brakuje.

Warto też zdać sobie sprawę z jednej, dość ważnej rzeczy. Ani smartfon, ani inteligentny dom nie mogą istnieć bez internetu. Jasne, część funkcji w trybie off-line będzie działać, jednak będzie to ledwie ułamek, nieznaczny procent. Tak więc, o ironio, wciąż jesteśmy w dużej mierze zależni od tego, czy nasz ISP będzie miał dobry dzień i zdoła zapewnić stały dostęp do globalnej sieci danych bez żadnych awarii.

Smartfon pozwoli zarządzać absolutnie wszystkim?

Jakiś czas temu zastanawiałem się tutaj, czy telefon komórkowy w obecnej formule ma sens. Chodziło o model nawigacji. Stale i niezmiennie stoję na stanowisku, wedle którego główne założenia konstrukcyjne, czyli zaangażowanie dłoni użytkownika, nie zmieni się. Warto tutaj pochylić się nad kolejną kwestią: co te dłonie mogą zrobić? Możemy pograć w gry, posurfować po sieci, ale też możemy na przykład ustawić pranie czy przed wyjazdem z pracy włączyć ogrzewanie, aby po przyjściu do domu nie musieć tracić na to czasu.

To ogromna władza, ale i wielka odpowiedzialność. O ile zwykły, „analogowy” klucz można zgubić i wystarczy tylko wymienić zamek w drzwiach, o tyle w przypadku zagubionego telefonu będzie można wręcz mówić o małej tragedii. No bo jeśli trafi się nam mądry, żyjący nowinkami technicznymi włamywacz, to będzie mógł wyciągnąć z nas niemal wszystko. Przez naszą e-tożsamość, po pieniądze, na domu czy mieszkaniu kończąc.

Warto się nad tym zastanowić. Ułatwienia życia użytkownika, to genialna sprawa, jednak technologia zawsze na pierwszym miejscu musi nadążać z bezpieczeństwem. Świat przestępczy nie stoi w miejscu. Każda nowość zapewne jest szybko brana pod lupę. Tak skonstruowany jest teraźniejszy świat. Pozostaje mieć nadzieję, że w tym wyścigu, który nakręcamy zwłaszcza my, wygodniccy użytkownicy, producenci oprogramowania zawsze będą o trzy kroki przed światem przestępczym. W przeciwnym przypadku, czarno to wszystko widzę.