Sony jet firmą, która lubi czasem iść pod prąd, na przekór. Japończycy od lat z uporem trzymają się swojej własnej ścieżki, nieczęsto wdrażając nowości tylko dlatego, że inne firmy właśnie wdrożyły jakąś ciekawostkę. Na tym tle dość ciekawie prezentuje się Xperia 10, która może sprawić, że to inne firmy będą zapatrywać się na Sony. Wszystko przez wyświetlacz.

Obudowa, użyte materiały, jakość wykonania

Nowa Xperia w zdecydowanej większości wykonana jest z plastiku. Pewnym wyjątkiem jest tutaj dolna ramka konstrukcji, gdzie znajduje się m.in. port ładowarki. Sony zdecydowało, że właśnie w tym miejscu dobrze będzie postawić na tworzywo metalowe. Przez długi czas nie rozumiałem sensu tej zagrywki, jednak pojąłem, gdy kilka razy musiałem podpinać do urządzenia ładowarkę. Metal jest tworzywem o wiele bardziej odpornym na różnego rodzaju obtarcia, jakie mogłaby spowodować ładowarka. Tym samym, decyzja Japończyków powinna być oceniana jako trafiona.

Układ portów funkcyjnych nie różni się zbytnio od tego, co znamy z innych Xperii. Na lewej ramce mamy wejście na kartę SIM oraz na kartę microSD, a na górze czeka port słuchawkowy. Wielkie zmiany można odnaleźć na prawej ramce konstrukcji. Producent daje nam kolejno:

  • klawisz regulacji głośności,
  • power,
  • skaner linii papilarnych.

Tak, dobrze widzicie. Sony, czyli firma, która przez lata słynęła z genialnego połączenia powera ze skanerem linii papilarnych z sobie znanych względów rozdzieliła te dwie funkcje w Xperii 10. Nie ukrywam, że jest to dla mnie zagranie bardzo dziwne, które – czy tego chcemy czy nie – wywołuje pewną konsternację. Szczerze mówiąc nie uważam też takiego podziału za intuicyjny, co dodatkowo potęguje bardzo krótki skok zarówno klawisza Power jak i przycisku regulacji głośności.

Sony Xperia 10, fot: własne

Na dole mamy port ładowarki USB-C oraz pojedynczy głośnik. Zestaw bardzo standardowy, który – jak pisałem wyżej – korzysta z dobrodziejstw wytrzymałego tworzywa metalowego. Z tyłu odnajdziemy podwójny aparat główny. Japończycy ulokowali go w poziomie, umieszczając diodę doświetlającą nad modułem aparatu. Poniżej mamy logo Sony oraz znaki handlowe producenta. Tylna ściana Xperii 10 zdaje się być wykonana z tworzywa zbliżonego do plastiku, które jednak nie ma tendencji do rysowania się.

Trudno mi jednoznacznie ocenić tę bryłę. Widać tu wiele pozytywnych akcentów, na czele z wysuwanym slotem na kartę SIM, do otwarcia którego nie potrzebujemy bolca, jest port słuchawkowy oraz nieźle grający głośnik. Trudno jednak przejść obojętnie obok klawiszy o bardzo płytkim skoku, a rozdzielenie przycisku Power ze skanerem uznaję za decyzję nietrafioną. Owszem, można do tej lokalizacji przywyknąć, jednak wymaga to nieco czasu. Każdy z Was musi odpowiedzieć sobie na pytanie czy może poświęcić ten czas na „nauczenie się”urządzenia.

Ekran w Sony Xperii 10

To jest ten akapit, na który zapewne czekaliście najbardziej. Nowy format: 21 do 9. Tak zwany format kinowy, który w multimediach zapewnia naprawdę świetne doznania. Czy tak dziwnie wydłużony smartfon, który przez niektórych jest porównywany do pilota telewizyjnego jest komfortowy w obsłudze? W zasadzie, tak. Urządzenie wydaje się być dość szczupłe, efektem czego spokojnie można obsługiwać je z wykorzystaniem jednej dłoni.

Trudno napisać to samo w chwili, gdy zapragniecie wysunąć górną belkę nawigacyjną. Tutaj właśnie wychodzą te dodatkowe milimetry, których osobom o małych dłoniach może nieco brakować. Tym samym, albo przytrzymacie sobie urządzenie drugą ręką, albo będziecie musieli trochę się nagimnastykować. Mam dość długie palce, jednak muszę szczerze stwierdzić, że wysunięcie wspomnianej górnej belki nawigacyjnej wykonywałem „na styk”. Gdyby urządzenie było o kilka milimetrów dłuższe, nie dałbym rady.

Sony Xperia 10, fot: własne

Pozytywnie przedstawiają się natomiast barwy oraz poziom jasności minimalnej jak i maksymalnej. Sony zgarnia w tym ujęciu sporą pochwałę. Jest to matryca LCD, więc nie można liczyć na idealną czerń, ale w ujęciu łącznym jakość tego, co widzimy na ekranie jest naprawdę na duży plus. Tym samym, w grach oraz podczas oglądania filmów, można mówić o pewnego rodzaju multimedialnej uczcie. To spory komplement, który Xperii 10 jak najbardziej się należy. Praca pod słońce jest zwykle możliwa i odbywa się bez konieczności ślepienia w ekran, choć czasem trzeba jednak posiłkować się zwiększeniem jasności urządzenia do 80-90%. Cieszy też obecność Gorilla Glass 5.

Bateria

„Tylko” 2870 mAh. Mało, prawda? Mogę Was jednak uspokoić, że Sony stworzyło urządzenie, które bardzo dobrze optymalizuje pobór mocy. Czas pracy na ekranie podczas dość intensywnego użytkowania zwykle przekraczał 5-5,5 godziny. Majstersztykiem jest jednak znikomy pobór mocy gdy telefon leży wygaszony. Właśnie w tym miejscu trzeba Japończyków naprawdę mocno pochwalić. Spokojnie można też zapomnieć o rytualnym dla wielu osób podpinaniu ładowarki na noc. W testowym egzemplarzu ogniwo po 8-godzinnym czasie spoczynku topniało o maksymalnie 2-3%. To świetny wynik.

Mamy też kilka funkcji, które mogą pozwolić na oszczędzanie akumulatora, jednak nie oszukiwałbym się, że cudownie zwiększą one SoT o wiele godzin. Mimo wszystko, jak na taką a nie inną pojemność ogniwa, jestem z wyników Xperii 10 naprawę zadowolony. Warto zakończyć ten akapit informacją o tym, że oglądanie usług VOD przez sieć LTE to może szybko uszczuplić pojemność ogniwa. Jeśli szykujecie się na seans, by wykorzystać potencjał ekranu w formacie „kinowym”, ładowarkę warto mieć blisko siebie.

System i wydajność

Jest całkiem dobrze. Całość napędza Snapdragon 630, któremu towarzyszą 3 GB RAM i 64 GB na dane użytkownika. Warto też pochwalić możliwość rozbudowy miejsca na nasze dane o dalsze 512 GB z wykorzystaniem karty microSD. Owszem, 3 GB RAM nie brzmi może zbyt porywająco pod kątem marketingu, zwłaszcza jeśli zdamy sobie sprawę z ceny produktu, która wynosi aż 1400 złotych. W tym ujęciu 3 GB RAM to niezbyt porywający wynik, prawda?

Warto jednak dopowiedzieć w tym miejscu, że optymalizacja urządzenia od Japończyków jest – jak zawsze – bliska idealnej. Wszystko działa po prostu świetnie, zarówno w grach jak i w typowym codziennym użytkowaniu. Dobre wrażenie zostawia też po sobie odświeżona nakładka graficzna. Wreszcie weszła nam nawigacja gestami, mamy też boczną belkę funkcyjną, którą po raz pierwszy Sony zaimplementowało w Xperii XZ3. Podsumowując, pod kątem oprogramowania jest naprawdę dobrze.

Sony Xperia 10 – specyfikacja techniczna:

  • Ekran: 6-calowy, FUll HD+ z warstwą Gorilla Glass 5,
  • Bateria: 2870 mAh,
  • Procesor: Snapdragon 630,
  • Grafika: Adreno 508,
  • Pamięć RAM: 3 GB,
  • Pamięć na dane: 64 GB + microSD do 512 GB.

Zabezpieczenie biometryczne

Można mówić w zasadzie tylko o skanerze linii papilarnych. O jego lokalizacji już pisałem wcześniej, dlatego też w tym miejscu skupimy się tylko na jego działaniu. A to wypada naprawdę dobrze. Nie jest to najszybszy skaner na świecie, jednak nie sposób odebrać Sony tego, że moduł wywiązuje się ze swojej roli należycie. Warto jednak zarekomendować Wam, żebyście zeskanowali dwa palce. Tak nieduża powierzchnia skanera wymusza jednak dość specyficzne ułożenie dłoni, które początkowo może wydać się Wam nienaturalne.

Sony Xperia 10, fot: własne

Sony nadal stroni od rozbudowanych funkcji, które nawiązują w swoich założeniach do technologii odblokowywania twarzy. Mamy nadal te dość powszechne funkcje, jak możliwość ustanowienia kodu lub wzoru, jednak pod kątem biometryki nastawcie się raczej tylko na skaner linii papilarnych. Tak można podsumować tę funkcjonalność w nowym średniopółkowcu, który został wymyślony w dalekiej Japonii.

Multimedia i aparat w Sony Xperii 10

Na początku wypada jednoznacznie pochwalić oprawę audio. Nie dość, że mamy port audio, to jeszcze mamy sensowny, czysto grający – choć pojedynczy – głośnik. Sony przemyciło też swoje technologie optymalizacji dźwięku na czele z ClearAudio+ oraz DSEE HX. To ogromny atut Xperii 10, który warto mieć po swojej stronie. Docenicie też rozbudowany equalizer, który na pewno dostarczy Wam wiele pozytywnych wrażeń zarówno w filmach jak i muzyce. W tym ujęciu jest naprawdę bardzo solidnie, dobrze.

Aparat główny to dość rozpoznawalny w półce średniej duet 13 Mpix (f/2.0, OIS, EIS) + 5 Mpix (f/2.4). To solidna, uczciwa matryca, która pokazuje, że Sony potrafi implementować podwójny układ matryc w urządzeniach z półki średniej. Aplikacja aparatu została odrobinę przebudowana i pozwala teraz na bardzo płynną nawigację między wybranymi trybami. To w dużej mierze to samo rozwiązanie, które znamy z Xperii XZ3 i wypada uznać je za dobre.

Zdjęcia wychodzą bardzo ładnie. Sony Xperia 10 bardzo naturalnie odwzorowuje barwy. Nie jest to dla fanów firmy nic nowego, jednak jeśli dopiero zastanawiacie się nad zakupem urządzenia z logo tej firmy, to warto na ten szczegół zwrócić uwagę. Fotki nocne uznałbym za średnie. Daleko im do ideału jednak w kwocie zbliżonej do 1400 złotych trudno było tego oczekiwać. Materiały wideo zasługują na mocną czwórkę. Generalnie, matryca główna broni się całkiem nieźle. Wydaje się, że Sony Xperia 10 pod kątem multimediów może wielu z Was przypaść do gustu. Kamerka selfie ma 8 Mpix (f/2.0) i potrafi zapewnić zdjęcia, które również charakteryzuje jedno słowo – dobre.

Moduły i łączność

Sony nigdy nie oszczędzało na modułach łączności i nadal trzyma się tej polityki. Mamy oczywiście moduł NFC, tak samo jak Bluetooth 5.0. Na pokładzie nie zabrakło też hybrydowego dualSIM’a. GPS radzi sobie świetnie. Fix łapany jest dosłownie w locie, a trzymanie sygnału nie daje żadnych podstaw do narzekań. Mając na uwadze zbliżający się wielkimi krokami sezon rowerowy, możecie być spokojni o dokładność pomiarów 😉

Starym zwyczajem przetestowałem też trzymanie łączności w terenach przygranicznych. Tutaj również Xperia 10 poradziła sobie wzorowo. Nie powiem też złego słowa na jakość połączenia Wi-Fi, które nawet przy obciążonych nadajnikach zachowywało się stabilnie. Podejrzewam że możliwości Xperii 10 w zakresie modułów i łączności spełnią Wasze oczekiwania z nawiązką. Trochę szkoda, że Sony nie pokusiło się o pełen slot na dwie karty SIM (nie hybrydę) ale niestety nie można mieć wszystkiego.

Sony Xperia 10 – podsumowanie

Nowa Xperia to urządzenie dość trudne w podsumowaniu. Sony z powodzeniem wdrożyło nowy ekran w formacie kinowym (21 do 9), który w treściach multimedialnych wygląda po prostu świetnie, jednak pojawiły się też decyzje, które trudno będzie obronić. Na pierwszym miejscu wypada podać rozdzielny względem klawisza Power skaner linii papilarnych, jednak nie każdemu spodobają się przyciski z bardzo krótkim skokiem.

Idąc dalej, na plus świetna optymalizacja oraz dodanie gestów, jednak 3 GB pamięci RAM w cenie urządzenia wynoszącej 1400 złotych brzmi trochę dziwnie. Obawiam się, że ludzie nie uwierzą w optymalizację, a raczej będą zerkać na cyferki, a te – czy tego chcemy czy nie – nie działają na korzyść Dziesiątki. Dobre wrażenie zostawia po sobie podwójny aparat główny, choć trudno nazwać go wybitnym. Kamerka selfie po prostu powinna spełnić Wasze oczekiwania.

Sony Xperia 10, fot: producenta

No i wreszcie, dylematy w kwestii łączności. Chwalę sobie obecność NFC, co w niektórych smartfonach z niższej półki średniej wciąż nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać. Sony miało świetny pomysł, jednak Xperia 10 to urządzenie, które wymusi na Was kilka kompromisów. Na szczęście zawsze możecie postawić na nieco droższą, ale sensowniej wyposażoną Xperię 10 Plus. Możecie też poczekać jeszcze ze dwa miesiące i pomyśleć nad flagową Xperią 1, jednak jej cena będzie już odczuwalnie wyższa.

Plusy:

  • ekran w formacie 21 do 9,
  • obecność warstwy ochronnej Gorilla Glass 5,
  • świetna optymalizacja systemu,
  • niemal czysty Android Pie,
  • (wreszcie) dodana nawigacja gestami,
  • szereg usprawnień po stronie oprogramowania,
  • dobrej jakości dźwięk,
  • zadowalający aparat

Minusy:

  • za mało pamięci RAM jak na cenę wynoszącą ~1400 złotych,
  • dość wysoka cena początkowa,
  • nietrafiony pomysł z rozdzieleniem skanera linii papilarnych z przyciskiem Power.