Z telefonami od Sony jest tak, że można określić je mianem ciągłej ewolucji, w ramach której co jakiś czas zdarzają się potknięcia i dziwne resety serii. Czy ex-flagowiec od Japończyków wciąż jest ciekawą opcją?

Obudowa Xperii XZ3 w 2020 roku

Ach, to Sony. Firma ma niesamowity dar tworzenia rzeczy pięknych, których funkcjonalność czasem bywa nieco okrojona. Stara szkoła tworzenia komórek, czyli tak zwana filozofia OmniBallance (to te wszystkie „kanciaste” Xperie) ustąpiła pola nowemu designowi, który bardzo mocno podzielił społeczność. Sam nie jestem zwolennikiem ulokowanego bardzo nisko skanera linii papilarnych, który – niestety – przytrafił się firmie w tym telefonie. Jest on po prostu nieporęczny, zwłaszcza jeśli ktoś ma duże dłonie.

Jakość wykonania samej obudowy jak najbardziej broni się. Telefon wzbogacił się o jedną niewielką rysę na pleckach, co wypada uznać za niezły rezultat. Stale i niezmiennie nie podoba mi się to, że obudowa od Sony jest wręcz wybitnie podatna na ślizganie się. To nic dobrego, dlatego dla własnego komfortu zalecam oklejenie jej folią ochronną lub inwestycję w case’a. Rozmieszczenie portów i przycisków na bryle telefonu jest OK. Tutaj trudno się do czegoś doczepić. Jakość spasowania modułów jest świetna – o żadnych luzach nie ma mowy.

Ekran w Xperii XZ3 w 2020 roku

To taka designerska perełka, która wyniosła smartfony Sony na bardzo wysoki poziom. 6-calowy OLED, który pracuje w rozdzielczości QHD+ wykonuje tutaj naprawdę wybitną robotę. Sony stale i niezmiennie unika wpadek związanych z jakością wykonania ekranów i tę samą sztukę udało się Japończykom osiągnąć w tym telefonie. O wypalaniu matrycy można zapomnieć, wszystko działa dokładnie tak, jak działać powinno.

Nie ukrywam, że jestem fanem tego typu ekranów, bo świetnie radzą sobie one z pracą pod słońce. XZ3 potwierdza te słowa. Jest zaskakująco dobrze. Kąty są świetne, czerń nieskończona, a po oklejeniu wyświetlacza szkłem ochronnym, o problemach z ryskami raczej można zapomnieć. Podejrzewam, że wiele osób doceni tradycyjny format 18:9. Nie ma co się oszukiwać, 21:9 nie wszystkim fanom firmy przypadło do gustu. Właśnie dla tych osób, XZ3 będzie ciekawym kompromisem.

Kultura pracy Xperii XZ3 po czasie

Telefon ma niezbyt wyszukane – jak na obecne czasy – podzespoły. Snapdragon 845, Adreno 630 i 4 GB RAM i 64 GB na dane. Brzmi średnio, prawda? Mogę Was uspokoić, że jest naprawdę dobrze. Nakładka od Japończyków jest niezwykle lekka i dobrze zoptymalizowana, efektem czego te skromne 4 GB RAM radzą sobie naprawdę dobrze. Procesor ma flagowy rodowód, więc o zaawansowane graficznie gry możecie być spokojni – Xperia ogarnie. Mało tego, zrobi to w naprawdę dobrym stylu.

Firma zdążyła już zaktualizować oprogramowanie układowe do Androida 10, więc tutaj także wszystko jest w jak najlepszym porządku. Irytuje niewielka ilość miejsca na dane. Jak nie patrzeć, nawet średniaki mają po 128 GB miejsca na pliki, a więc dwa razy więcej niż XZ3. Możemy poratować się kartą microSD, jednak jest to pewnego rodzaju kompromis, o którym trzeba pamiętać, decydując się na zakup. Na dobrą sprawę, pod kątem oprogramowania i kultury pracy jest to jedyny znak zapytania, jaki nasuwa mi się po pewnym czasie z tym smartfonem.

Sony Xperia XZ3 – biometryka

W moim prywatnym rankingu, który mógłbym zatytułować „Jak nie umieszczać czytnika linii papilarnych w smartfonie”, Sony znajduje się na bardzo wysokim miejscu. Zaczęło się od Xperii XZ2, dalej przez XZ3, a na zeszłorocznej Xperii 1 kończąc. Moduł jest ulokowany za nisko. Można się go nauczyć, jednak manewrowanie dłonią w połączeniu z „mydelniczkowatą” i po prostu śliską obudową to zdecydowanie nie jest dobry pomysł.

Co z tego, że czytnik działa bardzo dobrze, jeśli dotarcie do niego bywa na dłuższą metę nieco irytujące. W tym miejscu warto zastanowić się przez chwilę nad tym, czy aby lepszą decyzją nie będzie przejście na blokadę ekranową, na przykład wzór czy kod PIN. Sam przestawiłem się na ten model pracy z XZ3 i okazało się to być o wiele lepszą decyzją. Wiele wskazuje na to, że nowa generacja smartfonów od Sony nie powtórzy tego błędu, jednak – czy tego chcę czy nie – muszę uznać lokację skanera za mankament. Po czasie właśnie tak odbieram jego niezwykle niskie umiejscowienie na tylnej ścianie konstrukcji.

Sony Xperia XZ3 – audio i aparat

Chcesz telefon do muzyki? XZ3 Cię nie zawiedzie. Oczywiście, mamy tutaj genialną stereofonię. Głośniki frontalne robią swoją robotę bardzo dobrze i nie będzie dużym nadużyciem jeśli stwierdzę tutaj, że w mojej opinii to wciąż jedne z lepszych głośników na rynku. Japończycy oddają też wiele zaawansowanych opcji dostosowywania dźwięku pod indywidualne preferencje użytkownika, to na plus. Prztyczek w nos za rezygnację z audio 3,5 mm. Szkoda, tak po ludzku.

O aparacie głównym trudno napisać coś odkrywczego. 19 Mpix. Kropka. Pojedyncza matryca. Nie jest to dobry a zarazem rozwojowy moduł dla fanów fotografii nocnej czy wieczorowej. Firma ma w swoim portfolio lepsze urządzenia i trzeba to dość mocno zaakcentować. Do typowych zdjęć w ciągu dnia, będzie to całkiem dobry wybór, jednak nie liczcie na fajerwerki. To nie Google Pixel, który z pojedynczego oczka aparatu głównego wykręca wybitnej jakości zdjęcia.

Oprogramowanie jest intuicyjne, a zarazem oferuje kilka ciekawych wodotrysków, bajerów. Mimo upływu czasu i wykonania pokaźnej ilości zdjęć, wszystko działa płynnie, co raz jeszcze pokazuje, że software to duży atut Xperii. 13-Mpix kamerka selfie radzi sobie dobrze. Mocna czwórka jak najbardziej się należy. Software ładnie radzi sobie pod słońce i jest to jego duży atut. Na dobrą sprawę, trudno o „przepalone” zdjęcia. Ot, taki pozytywny akcent, którym warto zakończyć ten akapit.

Sony Xperia XZ3 w 2020 roku?

Na początku kwestia ceny. Urządzenie wciąż trzyma się naprawdę nieźle. Zazwyczaj kosztuje nieco ponad dwa tysiące złotych. I wiecie co? Niestety, ale muszę tutaj napisać, że w tej kwocie zakupu są lepsze urządzenia. Nie chcę wymieniać firm, bo to nie jest wpis promocyjny dla producenta X czy Y, ale takie są po prostu fakty. Nie oznacza to, że XZ3 jest urządzeniem złym, to nie tak. Dla fanów marki to solidna propozycja, jednak powinniście wiedzieć, że te pieniądze można wydać lepiej.

Jeśli jednak robicie maślane oczy do XZ3, to mogę Wam jeszcze tutaj napisać, że czas pracy na ekranie zazwyczaj wynosi 5,5 godziny. Czasem więcej, czasem mniej, ale są to mniej więcej te okolice. Raz jeszcze pochwalę bogate zaplecze komunikacyjne, genialny ekran i równie dobre głośniki oraz optymalizację oprogramowania. Niestety, ale obudowa – mimo tego, że piękna – jest nieco przekombinowana, a aparat raczej nie sprawi, że szczęka opadnie Wam na podłogę. Ot, stare, dobre Sony. Niby wszystko jest OK, ale… zawsze są jakieś ALE 😉