O Sony można mówić wiele złego jak i dobrego. Wydaje mi się, że o ile zdania o formacie 21:9 czy jakości zdjęć będą podzielone, o tyle – do tej pory – trudno było zarzucić Japończykom niezrozumiałe nazewnictwo. Nadchodząca Xperia Zero może na tym polu nieco namieszać.

Nie jestem specjalnie zaskoczony tym, że to właśnie Sony wpadło na pomysł, by swój najpotężniejszy telefon nazwać Xperią 0 (lub słownie – Zero). Japończycy od zawsze uwielbiali chadzać swoimi ścieżkami i nadchodzący super-flagowiec dobitnie to potwierdza. W tym wszystkim nie daje mi spokoju jedna myśl. Skoro w 2020 roku mamy zobaczyć Xperię Zero, to jak będzie nazywać się kontynuator? Czyżby Xperia -1?

Co wiemy o samym urządzeniu? Cóż, trochę się tej wiedzy już zdążyło nagromadzić. Uwagę zwraca obecność topowego Snapdragona 865 oraz modemu 5G. Najciekawiej prezentuje się natomiast hexa-aparat główny. Aż sześć obiektywów, pomyślcie tylko, ileż możliwości to stwarza. Kluczową rolę ma odegrać 48 Mpix matryca ze światłem f/1.2. Idąc dalej, 12 Mpix + 20 Mpix + 16 Mpix + 8 Mpix + 0,5 Mpix czujnik ToMP. Jak nie patrzeć, nowa Xperia ma wszelkie szanse ku temu, by w fotografii mobilnej przebić konkurentów.

Jest też całkiem prawdopodobnym, że wyświetlacz będzie pracować w rozdzielczości 5K. Niestety, ale nie wyciekła informacja o częstotliwości odświeżania ekranu. Szkoda, bowiem to dość ważny parametr, który zaczyna odgrywać coraz większe znaczenie. Wiemy, że Xperia Zero (Xperia 0) może być flagowcem firmy na 2020 rok. Pozwala to z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że telefon powinien zadebiutować podczas targów MWC w Barcelonie. Te – jak co roku – odbędą się na przełomie lutego i marca.

źródło: gsmarena